Czując na swoich ustach delikatne, miękkie usta rudowłosego, mimowolnie ułożyłam swoje dłonie na jego torsie, wykorzystując jednak swoją pozycję w sposób, którego chłopak ewidentnie się nie spodziewał. Lekko odepchnęłam go od siebie, co jednak nie przyniosło oczekiwanych skutków, bo tylko mocniej zaparł się ściany, blokując moje ruchy między swoim ciałem. Wywróciłam oczami, gdy sięgnął kosmyka moich rudych włosów, okręcając go wokół swojego palca. Ponownie widząc nadzieję na to, że uda mi się wyswobodzić spod jego uścisku, schyliłam się tuż pod jego ramieniem, niewinnie się przy tym uśmiechając. Archie jednak skorzystał z tego, że byłam oszołomiona chwilą drobnego triumfu i sięgnął mojego nadgarstka, znowu przyciskając mnie do chłodnej, pokrytej bordową farbą ściany. Tym razem byłam już mocniej podirytowana, co tylko nakręciło chłopaka na to, by przystąpić do dalszych działań. Doskonale wiedząc, że znajdujemy się na środku korytarza, a ja wcale nie mam ochoty na wymianę drobnoustrojów, pochylił się nad moją szyją, delikatnie podgryzając moją bladą skórę. Czując, że przynajmniej chwilowo z nim nie wygram, nieco rozluźniłam się, czekając na odpowiedni moment, w którym będą mogła udać się we własnym kierunku.
- Nie można było tak od razu? - zaśmiał się, ukazując rząd swoich śnieżnobiałych zębów. - Od razu lepiej.
Uśmiechnęłam się tylko na to jak najbardziej uroczo umiałam, chwytając go w taki sposób, dzięki któremu mogłam swobodnie ruszyć w odpowiednią stronę.
- Oszczędź entuzjazm na zajęcia, ogierze - prychnęłam, rzucając tą uwagę przez swoje odkryte ramię. Od razu skierowałam się do sąsiedniego budynku, gdzie jak zdążyłam się dowiedzieć, odbywały się zajęcia teoretyczne, co do których, nie ukrywajmy, odczuwałam sporą niechęć. Nie czułam się szczególnie zadowolona z postawionej mi sytuacji, w której zmuszona byłam do tego, by przybrać wymuszony uśmiech i posłusznie notować zalecenia wykładowcy. Na domiar złego nie miałam niczego, co posłużyłoby do zapisania dzisiejszego tematu. Ku mojemu zadowoleniu, znalazło się jednak kilka dobrych dusz, które uratowały mnie kilkoma kartkami i zasłużonym długopisem. Zresztą, istniała raczej mała możliwość na to, że będę się w pełni skupiała na tym, co akurat było omawiane. Zamierzałam odbębnić czterdziestominutowe zajęcia, zastanawiając się podczas nich nad tym, dzięki jakiej wymówce ominę następne wykłady.
- Siadajcie - rzuciła cicho instruktorka siadając za biurkiem, które mieściło się na środku olbrzymiej sali. Kobieta nagle oprzytomniała, kładąc stos papierów na blacie mebla, by następnie przenieść wzrok zarówno na mnie, jak i na Archiego, który szybko pojawił się u mojego boku. Zgromiłam go dyskretnie spojrzeniem, na co on tylko niewinnie się uśmiechnął, wzruszając swoimi szerokimi ramionami. - Wy możecie usiąść w środkowym rzędzie. Tam, w wolnej ławce.
- Specjalnie kręcisz tak biodrami? - wyszeptał mi na ucho, wciąż pozostając między nami przestrzeń, dzięki której mógł oglądać moją sylwetkę z odpowiedniej odległości.
- Specjalnie mnie prowokujesz? - odwarknęłam, siadając we wskazanej ławce, która na całe szczęście mieściła się w ostatnim rzędzie. Gwarantowało to nie tylko swobodę, ale i większą prywatność. Rozsiadłam się wygodnie na miejscu, dyskretnie naciągając swoją spódniczkę do dołu, zauważając, jak nieco zawinęła się kilka sekund wcześniej.
- Swoją drogą, wygląda na solidnie niezaspokojoną - mruknął, wskazując ruchem głowy kobietę, która zajęła się zapisywaniem pierwszych informacji na szerokiej tablicy. Przeniosłam na nią swoją uwagę, rzeczywiście dostrzegając w niej kilka czynników, dzięki którym mogłabym przyznać chłopakowi rację. Zamiast tego położyłam dłoń na jego kolanie, nie mogąc się powstrzymać przed wypowiedzeniem jednej, drobnej uwagi.
- Ty byś się nią zajął, prawda? Jak na przykładnego obywatela przystało?
- Na pewno nie lepiej, niż zająłbym się Tobą - mruknął nachylając się nad moją szyją, powodując, że przebiegły mnie przyjemne, wiadomego pochodzenia ciarki. Szybko się jednak powstrzymałam, ponownie odpychając go od siebie na przyzwoitą odległość. Archie posłał mi lekko zdziwione, roześmiane spojrzenie. Wywróciłam na nie oczyma, udając, że jego obecność nie wywiera na mnie większego wrażenia. Zgrywałam obojętną, podczas gdy on posuwał się jeszcze wyżej ze swoją dłonią, które położył chwilę wcześniej na moim udzie. W końcu zniknęła pod materiałem spódniczki, a ja wstrzymałam powietrze, zaciskając jedną ze swych dłoni na blacie ławki.
Archie?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Pisząc komentarz, pamiętaj o zasadach ortografii i interpunkcji! Prosimy, nie spamuj również w komentarzach. jeśli chcesz promować swoją stronę, możesz z większym powodzeniem zrobić to na chacie.