piątek, 21 lipca 2017

Od Cheryl C.D Archiego

Szybko zebrałam się w sobie na to, by odnaleźć drogę powrotną do akademika. Tym razem wędrówka była dużo przyjemniejsza i znacznie szybsza - ruszyłam żwawym, zgrabnym krokiem, który doprowadził mnie prosto do bramy prowadzącej do obszernej posesji. Ominęłam dużą, czarną bramę, wyglądem przypominającą tą, która prowadziła do mojej rodzinnej posiadłości, a także wszystkie budynki, które skrywały za sobą ten szczególny, mieszczący mój pokój. Przed głównym wejściem lekko zawahałam się przed tym, by przestąpić przez próg - w kieszeni spodni znalazłam paczkę papierosów, po które sięgałam w wyjątkowych i szczególnie stresujących wypadkach. Czując, że moich napchanych tytoniem towarzyszy nie pozostało już zbyt wiele, schowałam paczkę z powrotem do kieszeni, w duchu obiecując sobie, że dnia następnego wybiorę się na drobne zakupy do Miami. Tymczasem jednak skierowałam się do swojego pokoju, powoli przemierzając szerokie stopnie schodów. 
- Nie jestem pewien, czy naprawdę chcesz tam iść - poczułam na swoim nadgarstku silny, męski uścisk, który z pewnością należał do bruneta, szepczącego mi te słowa niemalże do ucha. Obracając się na pięcie, by spytać chłopaka, o co konkretnie mu chodzi, zobaczyłam zarówno jego rozszerzone źrenice, jak i wygłodniały wzrok. Odpuściłam sobie więc nocne konwersacje, z dumnie uniesioną do góry głową wchodząc do pokoju, zastanawiając się nad tym, w jaki sposób odpowiedzieć na ewentualne pytania. To jednak, co działo się w środku, przeszło wszelkie możliwe granice. 
- Och, spokojnie, nie przeszkadzajcie sobie - rzuciłam na wstępie roznegliżowanej parze, składającej się z Archiego i panienki lekkich obyczajów w roli głównej. Chłopak oderwał się od jej biustu, nad którym jeszcze chwilę wcześniej wisiał, podczas gdy jego niezwykle porządna partnerka z niesmakiem próbowała wydostać się spod jego umięśnionego torsu. 
- Nie było żadnej cholernej mowy o jakimkolwiek trójkącie! - wybuchła, zakładając na siebie zrzucone na podłogę elementy swojej garderoby. Na koniec całego przedstawienia zgarnęła jeszcze z portfela chłopaka pieniądze, prawdopodobnie w dużo większej kwocie, niż była wcześniej ustalona, ostatecznie szybko opuszczając pomieszczenie, nie zwracając uwagi na błagalne prośby napalonego Archiego. Przyglądałam się wszystkiemu z nieukrywanym rozbawieniem, dopiero wtedy rozumiejąc, co Armin miał chwilę wcześniej na myśli. 
- Chyba właśnie uciekły Ci pieniądze i implanty w obwisłych cyckach - skwitowałam, z niedowierzaniem kręcąc głową. 
- Musiałaś to zrobić, prawda? Świetnie się przy tym przynajmniej bawiłaś? 
- Wybitnie dobrze - uśmiechnęłam się szeroko, wcale nie żałując tego, co miało przed sekundą miejsce. Wbiłam tęczówki w ekran swojego telefonu, przeglądając ze znudzeniem wiadomości od facetów, z którymi nigdy przedtem nie utrzymywałam kontaktu. Większość skasowałam, nie dając powodów do tego, by ktoś stwarzał przeze mnie złudne, nieprzyjemne nadzieje. - A Ty, jak się czujesz po tym, jak nawet prostytutka nie miała ochoty Cię zaspokoić? 
W tym momencie Archie po raz ostatni na mnie spojrzał, jakby wiedząc, że dalsza wymiana zdań nie przyniesie niczego dobrego. Prychnął tylko pod nosem, przez kilka minut przeklinając pod nosem problem, z którym zostawiła go ciemnowłosa dziewczyna. Gdyby nie to, że był na mojej liście osób definitywnie skreślonych, nawet skłonna byłabym do tego, by współczuć mu pozostawionej samej sobie erekcji i nie zgaszonemu pożądaniu. Zamiast tego, cierpliwie poczekałam, aż mój współlokator uciszy się, posłusznie umyje swoje zęby, aż wreszcie uda się do swojego łóżka. Gdy byłam niemalże pewna, że już śpi, wyszłam z łazienki, w której zdążyłam się już niemal całkowicie rozebrać - pozostałam jedynie w czarnej, koronkowej bieliźnie, która więcej odkrywała, aniżeli zakrywała. Nie zrobiłabym tego, gdyby nie fakt, że moja koszula nocna gdzieś się zawieruszyła - paradowałam więc po całym pokoju w samej bieliźnie, przekonana, że chłopak już dawno odpłynął do odległej krainy. Tak się jednak nie stało - skończyło się na tym, że wpatrywał się we mnie z uśmieszkiem, którego nigdy wcześniej nie dostrzegałam na jego twarzy. W tamtym momencie szybko pożałowałam, że schylałam się nieopodal jego łóżka, dając mu wgląd do mojego biustu. 


Archie?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Pisząc komentarz, pamiętaj o zasadach ortografii i interpunkcji! Prosimy, nie spamuj również w komentarzach. jeśli chcesz promować swoją stronę, możesz z większym powodzeniem zrobić to na chacie.