piątek, 21 lipca 2017

Od Cheryl C.D Archiego

- Na niektóre rzeczy trzeba sobie szczególnie zasłużyć, Archie - wyszeptałam mu te słowa niemalże do ucha, siląc się na dyskrecję, zupełnie jakby pomijając wydarzenia sprzed kilku minut, podczas których śmiałam twierdzić, że obudziłam połowę, jeśli nie całą akademię. Mężczyzna wywrócił tylko swoimi pięknymi, błyszczącymi oczyma, wkrótce odrywając się od mojego ciała, które w dalszym ciągu było niemalże uzależnione od jego dotyku. Westchnęłam cicho, opatulając się chwilowo kocem, który akurat znalazł się w zasięgu mojej ręki. W ciągłej zadumie obserwowałam, jak rudowłosy zakłada na swoje biodra bokserki, aż w końcu udaje się do łazienki, w której, jak zdążyłam odnotować, znajdował się koło dziesięciu, niezwykle dłużących mi się minut. W międzyczasie zdążyłam pozbierać swoje porozrzucane ubranie, jak i przebrać się w coś luźniejszego, w czym bez żadnych problemów mogłam położyć się spać. Chłopak, opuszczając łazienkę, dwukrotnie zaczesał ręką do tyłu swoje włosy, by ostatecznie mozolnym ruchem udać się w kierunku łóżka, w którym równie wolno się położył. Nie chcąc tracić ani chwili dłużej, zresztą nie mając już nawet siły na cokolwiek, co wymagałoby ode mnie zdrowego rozsądku i poświęcenia godnej tego uwagi, zmyłam powolnymi ruchami z siebie makijaż i załatwiłam wszystko to, co należało do mojej wieczornej rutyny. Przy tym wszystkim odkryłam, że zdążyłam idealnie wręcz przywyknąć do tego, iż zostałam niejako zmuszona do dzielenia pokoju z chłopakiem - nie przeszkadzało mi już wszystko to, co wcześniej nie mieściło się w skali mojej codziennej normy. Być może było to główną zasługą tego, co zaszło między mną, a niezwykle przystojnym i coraz bardziej pociągającym mnie rudowłosym. 

Wychodząc z pomieszczenia dbałam o to, aby opuścić je jak najciszej - pomimo tego iż wiedziałam, że Archie jeszcze nie śpi, robiąc to zazwyczaj dopiero wtedy, gdy odnotował moją obecność w moim własnym łóżku, byłam pewna tego, że jest już w delikatnym transie, któremu nietrudno jest przeobrazić się w długi, spokojny sen. Nacisnęłam więc klamkę delikatnie, czekając na moment, aż domknie ona drzwi, nie stwarzając przy tym dodatkowego hałasu. Zaraz po tym, idąc do swojego wygodnego posłania, zatrzymałam się w międzyczasie, czego powodem nie były ani skrzypiące panele, ani porozrzucane poduszki i wszelkiej maści koce. Nagle poczułam się tak, jakbym była w pomieszczeniu sama, sama jak palec, bez ani krzty świadomości, że nieopodal jest ktoś, kto zadba o moje poczucie bezpieczeństwa. Nie wiedząc nawet, czy postępuję w pełni słusznie, powoli skierowałam się nie do swojego łóżka, a do tego, które należało do Archiego. Nie będąc pewną, jak zostanie to odebrane, uniosłam jego pościel delikatnie ku górze, wchodząc subtelnym krokiem pod jego satynową, wygrzaną kołdrę. Mimo braku miejsca, ułożyłam się z brzegu łóżka na wolnej poduszce, z rosnącym zadowoleniem obserwując, jak obrócony do mnie plecami rudowłosy spokojnie oddycha, najwidoczniej nie zdając sobie sprawy z mojej niewątpliwej obecności. Zamknęłam wkrótce oczy, uśmiechając się mimowolnie pod nosem, aż w końcu poczułam, jak materac delikatnie ugina się pod ciężarem drugiej osoby - młody mężczyzna obrócił się w moim kierunku, przyciągając mnie do siebie delikatnym, szerokim ramieniem. Nie mogąc powstrzymać napływającego do mojej duszy szczęścia, uchyliłam jeszcze powieki, by skraść pojedynczego całusa z jego wilgotnych, miękkich ust. Archie odwzajemnił mój czuły gest, w sposób najbardziej uroczy jak tylko potrafił, powoli przyssawając się do moich ust. Uśmiechnięta, ostatecznie położyłam głowę na jego klatce piersiowej, czując jeszcze, jak gładzi mnie po długich, rudych włosach. Oddychając powoli, coraz wolniej unosił swoją umięśnioną klatkę piersiową, która chwilę później uspokoiła się, kładąc swojego właściciela do długiego snu.
~*~
Budząc się rano z żalem dostrzegłam, że obok mnie nie ma Archiego - leżałam na zimnym materacu, który wcześniej bił ciepłem, najwyraźniej pochodzącym od ciała rudowłosego chłopaka. Podniosłam się szybko do pozycji siedzącej, rozglądając się nerwowo po całym pokoju - nic nie zwiastowało, aby opuścił mnie w taki sposób, ani też na to, by dłużej pozostał we skąpanym w mroku pomieszczeniu. Mój wzrok padł więc na łazienkę, w której rzeczywiście zostało zapalone światło - przeczesałam więc kilkukrotnie włosy powolnymi ruchami dłoni, spoglądając w wyczekiwaniu na drzwi, które jak na złość dzieliły mnie od mojego jedynego współlokatora. W końcu stanął w nich, z początku nie zauważając, że już się obudziłam. Dopiero gdy wstałam, lustrując jego prawie nagą sylwetkę, chłopak ożywił się, zarzucając ręcznik na swoje ramię. 
- Przebieraj się - rzucił tylko, popychając mnie delikatnie w stronę szafy z naszymi ubraniami. Zdezorientowana posłałam mu spojrzenie, na które zareagował wywróceniem swych oczu. - Idziemy na basen. Najlepiej za chwilę, póki nie będzie tam tłumów - sprecyzował, zachęcając mnie do tego, abym prędko odnalazła między półkami swój strój. Po kilku minutach wyszłam z łazienki, co chwilę popędzana przez Archiego, by zaprezentować mu mój strój, który udało mi się kupić na kilka dni przed wyjazdem.


Archie?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Pisząc komentarz, pamiętaj o zasadach ortografii i interpunkcji! Prosimy, nie spamuj również w komentarzach. jeśli chcesz promować swoją stronę, możesz z większym powodzeniem zrobić to na chacie.