piątek, 21 lipca 2017

Od Cheryl C.D Archiego

- To wprost cudownie - mruknął niekoniecznie zadowolony Archie, z niesmakiem na ustach przeczesując swoje włosy. Mimo tego, że także nie byłam w pełni szczęśliwa z takiego obrotu sytuacji, puściłam jego słowa mimo uszu, podnosząc się równocześnie ze skórzanego fotela. Przed postawieniem pierwszych kroków schyliłam się nieznacznie, by wygładzić tył czarnej, koronkowej sukienki. 
- Zaprowadzę was. Lepiej, żebyście nie krzątali się o tej godzinie sami po budynku, bo większość uczniów jest już w swoich pokojach - odezwała się po chwili krępującej ciszy dyrektorka, także wkrótce podnosząc się ze swojego miejsca, które znajdowało się za dębowym, szerokim biurkiem. Pojawiając się tuż obok mnie, cicho odchrząknęła, sugerując mi odsunięcie się od drzwi, w kierunku których właśnie podążała. 
- Jutro rano nie będą was obowiązywały zajęcia, w których będzie uczestniczyła reszta Akademii - kontynuowała. - Po śniadaniu postaramy się znaleźć kogoś, kto was oprowadzi, a dopiero po tym omówimy pozostałe szczegóły. Jeśli będziecie czegoś potrzebowali, to ja albo mój mąż będziemy rano w swoim biurze, o ile to sprawa, która będzie mogła poczekać. 
Stojąc pod jasnymi drzwiami, które wyglądem nie różniły się od pozostałych znajdujących się na długim korytarzu, kobieta podała nam dwie pary metalowych kluczy, które z początku trafiły tylko i wyłącznie do mojej ręki. Blondwłosa przyglądnęła nam się uważnie, jakby chcąc sprawdzić, czy nie urządzimy czterogodzinnej imprezy w środku nocy, co nie rzutowałoby pozytywnie na opinię na temat całego ośrodka i panujących w nim zasad. 
- Macie jakieś pytania? - spytała jeszcze, z trudem powstrzymując serię długich ziewnięć, które zresztą wypuściła ze swych warg, ledwo gdy tylko zniknęła z naszego pola widzenia. 
- Zmiana pokoju jest możliwa? - wyrzuciłam z siebie w końcu to pytanie, które nie dość, że szczególnie interesowało mnie, to na dodatek stojącego obok mnie chłopaka. Przyglądał się on reakcji kobiety, która szybko i stanowczo odmówiła, choć obydwoje czuliśmy, że taka opcja była wykonalna, tylko dyrektorka postanowiła nam zrobić na złość.
- Wygląda na to, że jesteśmy na siebie skazani - mówiąc to, Archie otworzył drzwi do naszego pokoju, który okazał się znacznie większy, niż się tego spodziewaliśmy. Otworzył je na oścież, by zmieścić się w progu z walizkami, a nawet przepuścił mnie w wejściu, jakby chcąc pokazać, że stać go na resztki swojej zakurzonej kultury. Ominąwszy więc go, targając za sobą dużą walizkę, rozglądnęłam się po wnętrzu, tak bardzo różniącym się od tych, które otaczały mnie na codzień. W naszym nowym pokoju było całkiem przytulnie, a także łazienka nie okazała się być tak zła, jak można było się tego spodziewać. Wybrałam łóżko znajdujące się najdalej od drzwi wejściowych, a najbliżej łazienki, nie widząc większego problemu w tym, by mieć nad sobą zdradzieckie ułożenie sufitu. Za oparciem łóżka znajdowało się duże, czyste okno, z którego rozciągał się wprost cudowny widok na rozległe pastwiska. 
Podczas gdy ja zachwycałam się w duszy nad całkiem niezłym krajobrazem, mój towarzysz zdążył zamknąć drzwi i ułożyć walizkę obok swojego łóżka, za pewne z zamiarem jej późniejszego rozpakowania. Ja sama postanowiłam rozpakować tylko kilka najważniejszych rzeczy, czując, jak długa podróż niekoniecznie korzystnie wpłynęła na moje samopoczucie i jakąkolwiek zdolność logicznego myślenia, choć śmiałam twierdzić, że wykazywałam się nią niezbyt często. Słysząc za swoimi plecami ostentacyjny pomruk, odwróciłam się w stronę Archiego, skanując go beznamiętnym spojrzeniem. 
- Nie wiedziałem, Cheryl, że według Ciebie jesteśmy spokrewnieni. 
- Nie widzę w tym nic złego - odparłam beztrosko, zarzucając swoimi włosami do tyłu, w rzeczywistości nie wiedząc, jak wybrnąć z tej niewygodnej sytuacji. Wtedy, przy właścicielce, przytaknęłam jej pytaniu automatycznie, niekoniecznie zastanawiając się nad tym, co właściwie robię. Wciąż żyłam w przeświadczeniu, że mam brata, brata bliźniaka, którego tak bardzo przypominał mi Archie. Czułam, że przebywanie z nim w jednym pokoju nie będzie najlepszą opcją, zważywszy na to, jak bardzo przypominał mi o Jasonie. 
Ostatecznie więc podniosłam się ze swojej pościeli, ponownie omijając chłopaka, by zająć się częściowym rozładowaniem swojego bagażu. W rzeczywistości nie potrzebowałam aż tylu rzeczy, ale zbyt bardzo obawiałam się tego, co zrobi z nimi matka. Przyklęknęłam więc na podłodze, wyciągając z walizki dwie całkiem skromne kosmetyczki, które ustawiłam na wolnej półce w łazience. Jeszcze kilka ubrań zawisło w obszernej szafie, zanim stwierdziłam, że wyciągnięte przeze mnie rzeczy są absolutną wystarczalnością jak na jeden wieczór. Przy okazji tylko wyjęłam kilka pierdół, które wydawały mi się wyjątkowo niezbędne. Postawiłam także lampkę, znalezioną przeze mnie w szafie, na szafeczce znajdującej się tuż obok mojego łóżka. Na wyświetlaczu mojego srebrnego telefonu pojawiła się dosyć późna godzina, która tylko skłoniła mnie do tego, by powoli zacząć szykować się do spania. Zazwyczaj nie odpuszczałam sobie takiej możliwości, jaką było między innymi nocne zajmowanie się sprawami, na które w dzień nie znalazłam czasu, ale tym razem byłam stanowczo zbyt zmęczona, by nie przytulić się do swojej miękkiej, kremowej poduszki.
Wyprzedził mnie jednak w tym wszystkim Archie. Dużo szybciej i sprawniej zagospodarował dany nam czas, co oznaczało, że zdążył już nie tylko się rozpakować, ale także jako pierwszy zająć sterylnie czystą łazienkę. Z westchnieniem więc ułożyłam się na wygodnym łóżku, starając się, by ostatecznie nie zasnąć. Powieki samoczynnie, wbrew mojej woli opadały w dół, a wsuwki układające moje długie, rude włosy wbijały mi się w zmęczoną, niesamowicie ociężałą głowę. Kiedy myślałam, że minęła już wieczność, a moje myśli w końcu doprowadzą do tego, że odpłynę, chłopak wszedł do głębi naszego ciemnego pokoju, co nie sprawiło jednak, że nie dostrzegłam jego sylwetki. Chwilowo zamarłam, mając nadzieję na to, że nie dość, że się przewidziałam, to na dodatek Archie nie zauważył moich delikatnie rozchylonych ust.


Archibald?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Pisząc komentarz, pamiętaj o zasadach ortografii i interpunkcji! Prosimy, nie spamuj również w komentarzach. jeśli chcesz promować swoją stronę, możesz z większym powodzeniem zrobić to na chacie.