Nim Armin wrócił zrobiłam wszystko co było do zrobienia. Wszystkim koniom dałam siano i dolałam wody. Później po kolei posprowadzałam konie do ich boksów. Cała ta praca zajęła mi koło półtora godziny. Armin nadal nie wracał, w końcu przestałam się nim przejmować. Wyszłam ze stajni i skierowałam się do chatki. Nalałam sobie soku jabłkowego i siadłam na kanapie. Na dworze było coraz ciemniej. Znalazłam jakiąś latarkę i poszłam do stajni.
~~pół godziny później~~
Głaskałam właśnie moją klacz gdy usłyszałam tęten kopyt. Nic nie było widać. Po chwili do stajni wszedł Armin z Lysandrem.
- Gdzie ty byłeś!? Wiesz która godzina?!? - krzyknęłam
Nic nie odpowiedział. Zdjął tylko ogłowie ogierowi i wprowadził go do boksu. Wyprowadziłam Shinny z boksu i przypięłam ją. Na zewnątrz nagle zrobiło się jasno, a później usłyszałam potężny grzmot.
- Gdzie chcesz jechać w taką pogodę - zapytał
- Nie wiem jak ty, ale chciałabym się wyspać - byłam obrażona
- Nigdzie nie jedziesz - powiedział
- Nie mów mi co mam robić - krzyknęłam
Armin?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Pisząc komentarz, pamiętaj o zasadach ortografii i interpunkcji! Prosimy, nie spamuj również w komentarzach. jeśli chcesz promować swoją stronę, możesz z większym powodzeniem zrobić to na chacie.