-Nigdzie nie jedziesz.-Powiedziałem z gniewem w głosie. Chcesz skończyć tak jak ja w szpitalu, a może martwa w rowie?-Westchnąłem.
Vanessa zaczęła zakładać ogłowie klaczy.
-Dziewczyno opanuj się! Ona się spłoszy!-Krzyknąłem
Ze złością zamknąłem boks Lysandra i poszedłem do domu. Zza okna widziałem błyski, a słyszałem potężne grzmoty. Ciągle wyglądałem przez okno. Nagle zobaczyłem dziewczynę kłusującą w stronę akademii. Grzmiało coraz bardziej, a z nieba zaczęły spadać krople deszczu. Klacz szła bardzo niespokojnie. Pobiegłem do stajni. Przeplotłem ogierowi sznurek przez szyję i zawiązałem go. Wyprowadziłem ogiera ze stajni, a następnie na niego wsiadłem. Zagalopowałem i pokierowałem ogiera w stronę dziewczyny. Nagle Shinny spłoszyła się i stanęła dęba. Dziewczyna spadła klaczy a ja popędziłem ogiera do cwału. Przejechałem obok dziewczyny goniąc klacz. Ogier na moje oko nie bał się burzy. W końcu złapałem klacz. Pogalopowałem z koniem do stajni. Dziewczyny nie było już tam gdzie spadła. Ogier po drodze głośno zarżał na co klacz odpowiedziała mu tym samym. Gdy dojechałem do stajni wprowadziłem ogiera do boksu. Klaczy zdjąłem ogłowie i zaprowadziłem do jej boksu. Poszedłem do domu. W salonie zobaczyłem dziewczynę pijącą herbatę. Z moich ubrań ciekła woda, jak z nie wyciśniętej szmatki. Poszedłem do góry się przebrać.
Vanessa?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Pisząc komentarz, pamiętaj o zasadach ortografii i interpunkcji! Prosimy, nie spamuj również w komentarzach. jeśli chcesz promować swoją stronę, możesz z większym powodzeniem zrobić to na chacie.