Po południu wybrałam się na przejażdżkę rowerową po okolicy, zabrałam
ze sobą Harrego. Przed wyjazdem spakowałam nową gumową miseczkę dla
Harusia, wodę niegazowaną i jabłko dla mnie. Założyłam szelki Harremu i wyszłam z pokoju, zniosłam mój rower i wyjechaliśmy. Było cudownie dookoła pięknie pachniało było bardzo cicho słychać było tylko śpiew ptaszków.
Jechałam tak pół godziny zatrzymałam się i napiłam się zawołałam:
- Harry! - zaszczekał i przybiegł do mnie dałam mu pić i spakowałam się i
odjechałam.
Po chwili spojrzałam za siebie i nie widziałam Harrego zawróciłam aby sprawdzić czy tam jest, niestety go nie było pojechałam jeszcze kawałek i jeszcze kawałek i jeszcze kawałek...aż przejechałam większość lasu.
Przerażona spoglądałam to w prawo to w lewo. Nigdzie go nie było, zaczęłam krzyczeć "Harry! Harry! Gdzie jesteś Harry"
Po chwili usłyszałam ciche szczeknięcie pojechałam na wprost niestety nigdzie go nie było. Czułam się okropnie byłam przerażona. Nagle spadła na mnie kropla deszczu. Po chwili już padało. Przypomniał mi się trening z Shine, lecz po chwili znów wróciły do mnie okropne myśli. Było mi okropnie zimno. Po kilku godzinach wędrówki przypomniało mi się o rowerze pobiegłam tam wsiadłam na rower i skręciłam w ścieżkę w lewo. Gdy zrobiłam się strasznie głodna zjadłam jabłko i poczułam się lepiej. Jechałam dalej nagle pomyślałam, że może jest na polance więc się tam wybrałam przerażona i zmęczona położyłam się na polanie i płakałam. Szybko wstałam i przeszukałam polane nie było tam go. Pojechałam nad kolejną polanę nie było go. Zapłakana , znów wołałam "Harry! Harry! Harruś!"
po chwili odpoczynku znów wołałam "Harry!, Harry! Gdzie jesteś!".
Płakałam i nie mogłam już wytrzymać na własnych nogach. Pojechałam do domu. Zmęczona od razu zasnęłam.
Następnego dnia obudziłam się zalana zimnym potem. Od razu wybiegłam go szukać tym razem po akademii (Była 5 rano). Pobiegłam do lasu.
Znów go zaczęłam szukać.Po następnej godzinie szukania wróciłam do pokoju się ogarnąć i poszłam do domu właścicieli. Zastałam tam panią
Elizabet zapytała się mnie czy coś się stało. Wybuchnęłam wtedy płaczem i wyszlochałam Harry zaginą gdzieś w lesie. Pani od razu zawołała Lunę i powiedziała, że poszukamy go razem...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Pisząc komentarz, pamiętaj o zasadach ortografii i interpunkcji! Prosimy, nie spamuj również w komentarzach. jeśli chcesz promować swoją stronę, możesz z większym powodzeniem zrobić to na chacie.