Nie dziwiłam się rekcją dziewczyny.
-No i jeszcze coś-powiedziałam.-Dzwoniłam na lotnisko i jest bagaż podpisany twoim imieniem i nazwiskiem. Mamy zgłosić się po odbiór-i przypominając sobie jeszcze o jednej rzeczy dodałam.-Moi znajomi są w okolicy i pożyczą mi samochód, więc nie będzie problemu z transportem.
-Dziękuję!-wykrzyknęła dziewczyna i ponownie mnie uścisnęła.
-Bądź naszykowana za godzinę. Teraz pójdź ze mną załatwić formalności, a później się przygotujesz-rzekłam.
-Ok-odpowiedziała Marceline.
Zaczęłyśmy iść w stronę budynku w którym rezydują nauczyciele. Zapukałyśmy do drzwi bióra. Otworzyła nam Mia. Akurat do niej zwracam się po imieniu.
-Co tam dziewczyny?-zapytała.-To zapewne ty Marceline. Jestem Mia Cloud. Wjedźcie proszę.
-Dzień dobry-powiedziała Marceline.
-Cześć-powiedziałam luźno.
-Ja zostawię was same-rzekłam.
Po piętnastu minutach drzwi ponownie otworzyły się. Wyszły Marceline i Mia.
-No to za nie długo jedziecie na lotnisko?-instruktorka była dobrze poinformowana.
-Tak-odezwałam się krótko.
~~~~
Na lotnisku jak zwykle był tłok. Odnalazłyśmy punkt informacyjny. Nie było kolejki. Podeszłyśmy do punktu informacyjnego.
-Jestem Lotte Visser, a to Marceline Clothier. Dzwoniłam wcześniej. Miałyśmy odebrać jej bagaże-powiedziałam.
-Tak, pamiętam. Już szukam bagażu-odpowiedziała pracowniczka.
Nie trzeba było długo czekać. Po chwili bagaż z plakietką "Marceline Clothier"był już w naszych rękach.
-To twoje?-zwróciłam się do Marcy.
Ona w odpowiedzi kiwnęła twierdząco głową.
<Marcy?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Pisząc komentarz, pamiętaj o zasadach ortografii i interpunkcji! Prosimy, nie spamuj również w komentarzach. jeśli chcesz promować swoją stronę, możesz z większym powodzeniem zrobić to na chacie.