wtorek, 23 sierpnia 2016

Od Noah'a C.D Esther

Siedziałem wpatrzony w nią, kiedy zaczęła mówić.
Przyznam się, że przez głowę przeleciała mi myśl o tym, że się nie odezwie.
Może to dla niej zbyt ciężkie?
Może nie są to jakieś płytkie, przyziemne sprawy?
- Po prostu…Ja… Nigdy się tak nie czułam… Chyba nikt nigdy tak o mnie nie powiedział. Wiem, to dziwne. Jednak mam wrażenie, że mimo tych wielu dobrych znajomości, jakie miałam w Vancouver, nikt mnie tak nie traktował. To jest… Strasznie skomplikowane… Kompletnie nie potrafię się wysłowić. Czuję, jakbym cię znała od zawsze. Znała tak dobrze, a jednak nie do końca.
Cóż, delikatnie mnie w tym momencie zatkało.
Nawet nie delikatnie.
Chciałem już jej odpowiedzieć, jednak poczułem, jak mocniej ściska moją dłoń.
Po chwili przytuliła się do mnie, co oczywiście odwzajemniłem.
Uczucia, jakie mi w tamtej chwili towarzyszyły, były nie do opisania.
Zimno przestało sprawiać na mnie jakiegokolwiek wrażenia. Wiedziałem że dmucha wiatr tylko dlatego, że powiewał włosami Esther.
Inaczej nie zwróciłbym na to uwagi.
Drzewa przestały szeleścieć.
Bynajmniej dla mnie, w obecnej chwili, ten dźwięk nie istniał.
Problemy odeszły.
Odeszły z taką prędkością, z jaką przyszły.
Mogłem po prostu zatopić swoje smutki mocniej przyciskając dziewczynę, która do tej pory była idealna w każdym calu.
Dobrze było mieć taką osobę w swoim pobliżu.
Była w chwili obecnej dla mnie naprawdę dobrą przyjaciółką.
Zakręciła mi w głowie w ciągu niecałej doby.
Jedyna, niepowtarzalna.
Powinna mieć napisane na czole "Edycja Limitowana".
Jednak nie miała.
To było największym problemem.
Od samego początku swojego istnienia kolegowałem się tylko ze chłopakami.
Jeśli miałem jakiekolwiek kontakty z dziewczynami, to tylko za takimi, za którymi się uganiałem.
Cholerne błędy przeszłości.
Dziewczyna nie była typowym pustakiem.
Nie była taka jak wszystkie.
Tak ciężko to opisać. Posiada różne zainteresowania, realizuje swoje cele, marzenia, jest naprawdę mądra i siedzi w niej coś takiego, czego słowa nie opisały i nigdy nie opiszą.
- Wracamy? - nie do końca zdawałem sobie sprawę, że tym zwykłym, niepotrzebnie zadanym pytaniem, zepsułem tak magiczną chwilę.
Dziewczyna oderwała się ode mnie, nieznacznie się uśmiechając.
Wspólnie stwierdziliśmy że wybiła odpowiednia godzina do powrotu.
Zegarek na moim telefonie wskazywał godzinę trzecią dwadzieścia nad ranem.
- Trochę się przeciągło - podsumowała, zakładając na siebie bluzę.
Chwyciłem ją za rękę i ruszyliśmy w drogę powrotną.
Tym razem miałem zamiar znaleźć się gdziekolwiek, byleby można było w spokoju uspokoić niektóre myśli i odpocząć, aby mieć siłę na następny, czekający nas dzień.

<Esther?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Pisząc komentarz, pamiętaj o zasadach ortografii i interpunkcji! Prosimy, nie spamuj również w komentarzach. jeśli chcesz promować swoją stronę, możesz z większym powodzeniem zrobić to na chacie.