wtorek, 23 sierpnia 2016

Od Esther C.D Noah'a

Czułam się dosyć dziwnie, gdy powiedział mi tamto pod budynkiem. Nigdy wcześniej nikt tak o mnie nie powiedział. Wyczułam nawet w tym krótkim i uciętym zdaniu chyba milion emocji na raz. Albo mi się zdawało. Często się mylę. Każdy się myli. Gdy miałam już wchodzić, powstrzymała mnie jego ręka, która znalazła się na moim ramieniu. Kilka chwil potem znowu gdzieś maszerował ze mną na plecach. Niebo nie było już takie jasne. Nie było już nic. Ciemność. Mrok. Czerń. Tamto zdanie, wywołało we mnie coś, czego sama nie umiałam nazwać. Nie potrafiłam się odezwać. Wszędzie panowała cisza i spokój. To wszystko przebijały jedynie kroki Noah’a. Spokój… Miałam wrażenie, jakby nie było już nic. Kompletna nicość. A pośrodku niej my. Już nawet nie przejmowałam się tym, co się stanie, gdy wrócimy. Zapewne dostanie nam się, że jesteśmy nieodpowiedzialni i wychodzimy bóg wie gdzie w środku nocy. Ale czy się tym przejmowałam? Czy miało to dla mnie jakikolwiek sens? Nie. Kompletnie żaden. Co się stało? Czułam się dziwnie. Noah się zatrzymał i pomógł mi zejść. Jednak przez moją uwagę, wylądowałam czterema literami na ziemi. Na pytanie, czy żyję, pokręciłam tylko głową, uśmiechając się. Po kilku chwilach leżeliśmy na wilgotnej trawie, ale nawet to nie zdawało się nam przeszkadzać. Oczy miałam wlepione w niebo, które wyglądało teraz jak jedna, wielka czarna plama. Pod głową miałam zwiniętą bluzę chłopaka. Panowała cisza, którą w końcu Noah przerwał. Usiadł i złapał mnie za rękę. Nie widział tego, ale po moim ciele przeszedł dreszcz.
- Co się do cholery dzieje? Znam Cię dosłownie chwilę, a już wiem, że coś Cię zjada od środka. Nie jestem najlepszym psychologiem, ale wysłuchać zawsze mogę.
Widać, że był chyba trochę przejętym moją ciszą. W końcu, to rzadkość żebym była cicho. Podniosłam się do pozycji siedzącej, delikatnie się uśmiechając.
- Po prostu…- starałam się znaleźć jakieś odpowiednie słowo- Ja… Nigdy się tak nie czułam… Chyba nikt nigdy tak o mnie nie powiedział. Wiem, to dziwne. Jednak mam wrażenie, że mimo tych wielu dobrych znajomości, jakie miałam w Vancouver, nikt mnie tak nie traktował. To jest… Strasznie skomplikowane… Kompletnie nie potrafię się wysłowić. Czuję, jakbym cię znała od zawsze. Znała tak dobrze, a jednak nie do końca.
Miałam wrażenie, jakbym gadała bez sensu. Tyle słów cisnęło mi się na język, a jednocześnie nie potrafiła wypowiedzieć nic sensownego. Delikatnie ścisnęłam jego dłoń i się przytuliłam. Mimo chłodu panującego wokół, był taki ciepły. Normalny człowiek myślałby pewnie teraz o tym, jak wrócimy i innych ważnych sprawach. Jednak moje racjonalne myślenie trochę się wyłączyło. To było niesamowite. Siedzieć w środku nocy na jakiejś łące z kimś takim jak Noah. Pomyśleć, że gdybym nie ubłagała rodziców, nigdy bym się tutaj nie znalazła. Nigdy go nie poznała. Dalej wiodłabym swoje z pozoru ciekawe życie z grupką znajomych.

<Noah? ;w;>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Pisząc komentarz, pamiętaj o zasadach ortografii i interpunkcji! Prosimy, nie spamuj również w komentarzach. jeśli chcesz promować swoją stronę, możesz z większym powodzeniem zrobić to na chacie.