Wyścig był udany. Konie szły łeb w łeb, ale wygrała Ellie.
- Tak! - krzyknęłam triumfalnie gdy przekroczyła ustaloną metę.
- Chcę rewanżu - powiedziałem od razu klepiąc wierzchowca po szyi.
- Kiedy indziej, wracajmy - powiedziała.
Wjechaliśmy na inną ścieżkę i stępem kierowaliśmy się do stadniny. Po drodze rozmawialiśmy głównie o życiu w akademii i o koniach. Przy bramie spotkaliśmy Meg, która wybrała się z koleżankami na krótki teren. Wjechaliśmy na teren stajni i zatrzymaliśmy się przed budynkiem. Zsiedliśmy z siodeł i odpuściliśmy popręgi. Starannie zawinąłem strzemiona, aby nie obijały boków konia po czym weszliśmy do środka. Kilka koni wystawiło łby z zainteresowaniem. Gdy mijaliśmy je rżały wesoło witając swoich towarzyszy. Przed boksami rozsiodłaliśmy konie i zanieśliśmy całe wyposażenie do siodlarni.
- Jak teren? - zapytała się pani instruktor, która właśnie wracała z treningu sportowego.
- Bardzo udany - powiedziała Ellie uśmiechając się lekko.
Wyszczotkowałem Falda i wyczyściłem mu kopyta po czym wprowadziłem do boksu. Ellie już uwinęła się z tym i odnosiła właśnie szczotki. Szybko ją dogoniłem i weszliśmy do siodlarni. Zostawiliśmy tam przybory do pielęgnacji. Spojrzałem na godzinę. Było już późne popołudnie.
- O której masz dziś trening? - spytałem
<Ellie?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Pisząc komentarz, pamiętaj o zasadach ortografii i interpunkcji! Prosimy, nie spamuj również w komentarzach. jeśli chcesz promować swoją stronę, możesz z większym powodzeniem zrobić to na chacie.