poniedziałek, 22 sierpnia 2016

Od Meg - Zadanie 9







Obudziło mnie dość głośne walenie do drzwi. Podniosłam się całkowicie zaspana i nieprzytomna. Miałam wrażeni, że tylko mi się to śniło. Jednak po chwili znowu rozległ się ten sam odgłos.  Poprawiłam koszulkę i przeczesałam dłonią splątane włosy. Złapałam po drodze butelkę wody. Stanęłam przed drzwiami, które otworzyłam i odkręciłam butelkę.
- Tak? - Zapytałam i ziewnęłam, po czym wzięłam łyk cieczy.
- Wiesz która jest godzina? - Warknęła na mnie Sophie.
- Coś koło ósmej? - Odpowiedziałam niepewnie zakręcając butelkę.
- Jest dziesiąta! - Krzyknęła. - Za godzinę masz pokaz z Orionem. - Warknęła i zatrzasnęła za sobą drzwi.
Po jej słowach od razu się obudziłam. Szybko wskoczyłam w jakieś spodnie, założyłam koszulkę i jakieś trampki. Niczym kula wystrzelona z pistoletu wybiegłam z pokoju. Chwilę później stałam już przy boksie wałacha. Wyprowadziłam go i zaprowadziłam pod myjkę, a później na solarium. Nie chciałam aby się przeziębił. Po tych zabiegach wróciliśmy pod boks, przywiązałam go tam i przyniosłam szczotki. Solidnie i starannie rozczesałam jego sierść.
Spojrzałam na zegar wiszący nad drzwiami. Mam jeszcze dwadzieścia minut do rozpoczęcia. Złapałam szybko za spray nabłyszczający kopyta i drugi do ogona i grzywy. Spryskałam wierzchowca i wprowadziłam do boksu.
Sama pobiegłam do pokoju. Wzięłam błyskawiczny prysznic. Szybko osuszyłam włosy i spięłam je w dość staranny kok. Założyłam wyprasowaną czarną koszulkę z polo, białe bryczesy i czarne oficerki. W takim stroju wyszłam szybkim krokiem na zewnątrz. Tym razem jednak poszłam w stronę czworoboku. Dzień wcześniej przygotowaliśmy z innymi ławki oraz specjalną lożę dla jury. Wszystkie miejsca były zajęte, no może z wyjątkiem kilku na widowni. Jednak liczba gości była naprawdę duża. Podeszłam bliżej Sophie. Na placu właśnie był Riwer z Luną. Uśmiechnęłam się do dziewczyny i kiwnęłam jej głową. Ona też posłała mi uśmiech, jednak skupiła się na ogierze.
- Ile jeszcze mam do swojego występu? - Zapytałam Sophie.
- Luna dopiero zaczęła. Zajmie jej to jakieś pięć minut. Później jest Lily z Sifil'em, Katrins i Rosa, Rocky z Minnie, Ty z Orion'em.
Widziałam jak usta dziewczyna dalej się poruszały wymieniając kolejne osoby. Jednak ja wyłączyłam się na tym jak usłyszałam "Ty i Orion". Kiedy już skończyła uśmiechnęłam się do niej.
- Dzięki. - Rzuciłam i udałam się na trybuny.
Obserwowałam uczniów z naszej Akademii. Każdy dawał z siebie wszystko, konie wyglądały przepięknie. Zresztą one są takie nawet na co dzień.
Spojrzałam na komisję. Siedział tam Gilbert, nowa Alison, a także jakiś dwóch nieznajomych mi mężczyzn. Jak się dowiedziałam zażyczyli sobie aby każdy koń wychodził pojedynczo.
W pewnym momencie od obserwowania oderwał mnie jeden mężczyzna.
- Przepraszam Pani jest z tej Akademii? - Zapytał.
- Nie jestem Panią tylko Meg. - Uśmiechnęłam się promiennie. Przy okazji poczułam się staro.
- Dobrze Meg. - Trochę się speszył. - Mój synek chciałby zobaczyć stajnie w której są wszystkie konie, czy mógłby? - Zapytał mnie.
- Jasne. - Powiedziałam do nieznajomego. Po czym mój wzrok spoczął na chłopcu. - Jak masz na imię?
- Adam. - Odpowiedział niepewnie.
- Ja jestem Meg, chcesz zobaczyć koniki? - Uśmiechnęłam się miło. Ten pokiwał głową i złapał dłoń ojca. Na oko miał może z pięć lat. - W takim razie chodźcie.
Trójką ruszyliśmy do stajni. Tam pokazałam mu wszystkie konie które akurat były w boksach i którymi nikt się akurat nie zajmował. Oprowadziłam ich jeszcze po siodlarni i paszarni wszystko opowiadając.
- Chcesz zobaczyć konia którego zaraz będę pokazywała?
- Tak. - Już sie trochę rozluźnił. Adam był bystry jak na swój wiek.
Zabrałam z siodlarni ogłowię wałacha i szczotki. Z paszarni zabrałam marchewkę i wręczyłam młodemu pasjonacie.
- Trzymaj. - Powiedziałam dając mu smakołyk. - Dasz Orion'owi jak go wyprowadzę.
Sama weszłam później do boksu i założyłam mu jego ogłowie. Wierzchowiec jak zawsze nie sprawiaj problemów, wyszedł i od razu spojrzał przyjaźnie na dziecko. Mały dał mu warzywo, ten bez zastanowienia je zjadł.
- Weź szczotkę i jak chcesz możesz wyczyścić mu grzbiet. - Uśmiechnęłam się do Adama. - A Pan niech go podsadzi i uważa aby nie zbliżał się do zadu.
Dzieciak miał radochę przez cały czas, a ja cieszyłam się po prostu jego szczęściem.
- Musimy już iść. - Powiedziałam do nich. - Odłóż tam szczotkę. - Wskazałam palcem, malec się posłuchał. Po czym ruszyliśmy w stronę wyjścia. Dziecko złapało mnie za wolną rękę. Byłam w szoku. Dotarliśmy aż pod sam wjazd na czworobok. Wtedy Adam puścił moją dłoń. Oboje mi podziękowali i odeszli machając na pożegnanie.
- Dłużej przeciągać nie mogłaś? - Warknęła wściekłą Sophie.
- Sorry. - Mruknęłam.
Dziewczyna nie odpowiedziała tylko poleciała otworzyć plac. Patrzyłam jak Rocky wychodzi dumnie z Minnie. Uśmiechnęła się do mnie przyjaźnie i życzyła powodzenia.
- Przed Państwem wystąpi teraz Meg Fosters z wałachem Orion'em. - Usłyszałam jak ktoś mówi to przez głośniki. Po chwili rozległ się dzwonek.
Odetchnęłam głęboko i uśmiechnęłam się najlepiej jak potrafiłam. Weszliśmy oboje powoli bez pośpiechu. Koń zachowywał się naprawdę bardzo grzecznie. Zrobiliśmy półtorej okrążenia stępem. Po czym zeszliśmy na środek i tam zmieniliśmy tępo na kłus. Ogier posłusznie się zachowywał, przyspieszyłam trochę kroku. Ten od razu chciał się wyrwać galopem. Powstrzymałam go w ostatniej chwili. Zrobiłam jeszcze ze dwa okrążenia. Po czym ustawiliśmy się na środku aby zaprezentować go w całej klasie. Uniosłam dłoń z wodzami do góry, łeb ogiera poszedł za moją ręką. Jednak po chwili zaczął nią machać, przeżuwając wędzidło.
- Spokojnie. - Szepnęłam do niego. - Już tylko chwilę.
Po wypowiedzeniu tych słów zrobiłam jeszcze jedno kółko ze zmianą tępa i opuściłam czworobok.
Jak się dowiedziałam po mnie był jeszcze Aaron z Faldo. Tak więc nie musiałam długo czekać na wyniki.
Odprowadziłam Orion'a do boksu. Tam zdjęłam mu ogłowie, które odniosłam do siodlarni. W między czasie zanim wróciłam wzięłam wiadro z czystą wodą i drugie z paszą i kilkoma marchewkami. Na miejscu zmieniłam mu wodę i dałam jeść. Wychodząc widziałam jak chłopak już wrócił. "Czyli za chwilę wyniki", pomyślałam i udałam się pod plac. Dosłownie pięć minut później zjawił się ostatni uczestnik. Stanął obok mnie i reszty grupy.
- Dzisiejsze konkurs piękności dobiegł końca. - Powiedział przez mikrofon nieznajomy mężczyzna. - Teraz przyszedł czas na wyniki.
- Oczywiście Mark. - Przerwała mu nasza instruktorka. - Długo zastanawialiśmy się nad wyborem trzech najpiękniejszych koni. Jednak w końcu nam się to udało.Może zechcesz przedstawić wyniki, Paul?
"Po ch****ę oni to przeciągają?", zadałam sama sobie pytanie.
- Z chęcią. - Podniósł się drugi mężczyzna. - A więc pierwsze miejsce należy do Luny Rose i ogiera Rirew'a. - Rozległy się brawa. Córka właścicieli wkroczyła na czworobok, ustawiła się niedaleko jury. - Drugie miejsce zajęła Meg Fosters z wałachem Orion'em. - Kolejna salwa braw. Uśmiechnięta i dumna z konia podeszłam i ustawiłam się po lewej stronie Luny.
- Gratulację.- Szepnęła.
- Dzięki, wzajemnie. - Odpowiedziałam.
- Trzecie miejsce ma Lily z Sifil'em.
Widziałam jak szczęśliwa dziewczyna dołącza do nas. Reszta już potoczyła się szybko. Rozdanie nagród dla osób na podium itp. Nie zapomniano także o wyróżnieniach dla reszty. Czwarte miejsce należało do Katrins i Rose, piąte dla Rocky z Minnie i ostatnie dla Aaron'a.

Dostajesz 45 p.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Pisząc komentarz, pamiętaj o zasadach ortografii i interpunkcji! Prosimy, nie spamuj również w komentarzach. jeśli chcesz promować swoją stronę, możesz z większym powodzeniem zrobić to na chacie.