środa, 17 sierpnia 2016

Od Luny do ...

Obudził mnie dźwięk budzika. Spojrzałam na zegarek. Dochodziła godzina 6.00. Wstałam i wypuściła. Apart z pokoju. Z szafy wyjęłam bryczesy i niebieską koszulkę z logiem akademii. Ubrałam się i zrobiłam to co robi każdy człowiek rano w łazience. Wyszłam z pokoju i poszłam w stronę stołówki. Usiadłam do stołu razem z Taylor i Lotte. Zrobiłam sobie kanapkę z czekoladą. Zjadłam i poszłam do stajni. Pani Cecylia przydzieliła mi do jazdy Burbona - nowego konia. Poszłam do siodlarni i wzięłam jego sprzęt. Wszystko powiesiłam na boksie ogiera. Wzięłam garść owsa i weszłam do boksu. Koń zastrzygł uszami. Dałam mu owies i korzystając z jego nie uwagi założyłam mu kantar. Przypięłam uwiąz i wyprowadziłam go z boksu. Wzięłam miękka szczotkę i wyczuscilam mu sierść. Pózniej zgrzębłem rozczesalam wszystkie sklejki. Powyjmowalam mu z grzywy kawalaki słomy a następnie ją rozczesałam. Ogier stał dość grzecznie. Problem zrobił się dopiero przy kopytach. Burbon co chwile próbował mi je wyrwać i próbował mnie ugryźć. W końcu jakoś udało mi się je wyczyścić. Szybko założyłam siodło i ogłowie. Pózniej przednie ochraniacze. Gdy skończyłam poszłam na parkur otwarty. Kilka osób już stępowało. Podpięłam jeszcze popręg i wsiadłam. Skróciłem strzemiona i ruszyłam stępem. Po kilku minutach przyszli już wszyscy. Pani Cecylia sprawdziła jeszcze popręgi i kazała kłusować. Dałam Burbonowi znak do kłusa. Ogier nie zareagował. Dotknęłam go batem a ten wystrzelił galopem. Po chwil jednak aktywnie kłusował. Instruktorka tłumaczyła mi jak z nim pracować. Jej rady rzeczywiście zadziałały i koń ładnie chodził.   Zrobiłam kilka wolt, zmian kierunku. Cecylia ustawiła cavaletki i po koleji na nie najeżdżaliśmy. Byliśmy po Meg i Alasce. Dałam Burbonowi lekki sygnał do kłusa a ten ruszył szybkim kłusem. Przed przeszkodą dałam mu łydkę a sama zrobiłam lekki półsiad. Koń przeszedł bezbłędnie. Pózniej były galopy i skoki. Najpierw stacjonata około 60 cm. Jechałam pierwsza. Dałam Burbanowi sygnał do galopu. Od razu ruszył wyznaczonym chodem. Przed przeszkodą dałam mu porządna łydkę by skoczył ale on i tak skręcił w lewo. Nakechalanajechalam jeszcze dwa razy. Za trzecim się udało. Poklepałam go i przeszłam do stępa. Pózniej skakaliśmy jeszcze stacjonatę 80 cm i szerek 55 cm. Po skończonej jeździe rozsiodłałam konia i poszłam z nim na myjkę. Polałam mu nogi zimną wodą i odprowadziłam na padok. Koń zarżał do swoich towarzyszy (Riwera, Eldorado, Wogatti i Sifil). Wracając do pokoju wpadłam na kogoś.

Ktoś?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Pisząc komentarz, pamiętaj o zasadach ortografii i interpunkcji! Prosimy, nie spamuj również w komentarzach. jeśli chcesz promować swoją stronę, możesz z większym powodzeniem zrobić to na chacie.