-Pojadę z tobą.- powiedziałam i wsiadłam do ich samochodu. Usiadłam z tyłu, a Will z przodu. Meg odpaliła silnik. Jechaliśmy tuż za Michaelem. Dużo rozmawialiśmy śmialiśmy się i żartowaliśmy. Ledwo Meg skończyła palić papierosa zabrała się za drugiego.
-Nie przesadzasz?- zaśmiałam się. Pokręciła głową na znak że nie. Wróciliśmy do rozmów. Po 30 minutach byliśmy na miejscu. Wysiedliśmy wszyscy z samochodów. Podszedł do nas starszy facet.
-Dzień dobry. Was pewnie przysłano po konie. Czekają w stajni.- pokazał na budynek ręką. Zobaczyłam Pana Gilberta rozmawiającego ze stajennym. Postanowiłam go trochę podenerwować.
-Dobra. Lil, weź Burbona. To ten gniady ogier. Will, Oriona, a Michael Alaskę. Ja pogadam z Blythe'm.- powiedziała. Przeszłam z kantorem i uwiązem obok Gilberta i zaczęłam nucić reklamę Hortexu. Zrobił się czerwony ze złości. Po moich myślach rozległo się głośne "muahaha". Instruktor się słowem już nie odezwał tylko otworzył nam przyczepy. Prowadziłam Burbona z chytrym uśmieszkiem zadowolona. Obok Burbona stał Orion. W następnej przyczepie stała Alaska. Zamknęliśmy przyczepy. Podeszłam do Meg.
-Konie już w przyczepach. Jedziemy?- zapytałam.
-Już. Dowidzenia.- zwróciła się do właściciela stadniny i poszłyśmy. Wsiedliśmy do samochodów i ruszyliśmy z powrotem do Akademii. Czekała już na nas kadra instruktorska. Zaparkowaliśmy przed stajnią i wysiedliśmy.
-Dobra robota dziewczyny. Wprowadźcie konie do wolnych boksów.- powiedział James. Wykonałyśmy jego polecenie. Konie były trochę niespokojne z powodu zmiany terenu.
-To co? Może teraz pojedziemy?- zapytałam Meg.
-...
Meg?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Pisząc komentarz, pamiętaj o zasadach ortografii i interpunkcji! Prosimy, nie spamuj również w komentarzach. jeśli chcesz promować swoją stronę, możesz z większym powodzeniem zrobić to na chacie.