środa, 17 sierpnia 2016

Od Lily - Zadanie 6

-Kateeee... Daj mi 5 minut...- jęknęłam do suczki szczękającej nade mną. Coś dziś mocno jej zależało, żebym wstała. Kate nawet nie chciała słuchać. Wzięła nogawkę od spodni do mojej pidżamy i pociągnęła mnie na podłogę. Upadłam z wielkim hukiem.
-KATE!- krzyknęłam. Ta szczeknęła jeszcze raz zadowolona. Pokręciłam głową i się podniosłam. Drzwi od łazienki się otworzyły a w nich stanęła Nikol. Katie podbiegła do niej.
-Dobry piesek.- pogłaskała suczkę. Popatrzyłam na nią zdezorientowana.
-Dzień dobry. Obudziła cię? To dobrze. Nie chciałam tego robić, budzik nie wiele zdziała na takiego śpiocha jak ty, a Kate raz dwa by cię obudziła.- uśmiechnęła się przebiegle za co dostała poduszką.
-Za co?- zapytała.
-Za zsyłanie na mnie brutalnej pobudki.- i w tym momencie wybuchłyśmy śmiechem. Kate do mnie podbiegła. Pogłaskałam ją i wstałam. W jej miskach było pusto więc nasypałam jej karmy i nalałam wody. Dałam też marchewkę na którą się rzuciła.
-Nadal nie mogę zrozumieć dlaczego kocha marchewki.- odezwałam się do Nikol. Ta się uśmiechnęła i zajęła Kamą. Nasze suczki bardzo się ze sobą lubiły. Otworzyłam szafę w poszukiwaniu zdatnych do użycia ubrań. W tym momencie mój mózg odezwał się "Albo robisz dzisiaj pranie albo ja robię strajk". Poszłam do łazienki. Wzięłam prysznic i się przebrałam. Wyszłam i skierowałam się do pralni z wszystkimi ubraniami. Wsadziłam wszystko do maszyny i włączyłam przy okazji dosypując proszku i płynu. Wyszłam z pomieszczenia. I wróciłam do pokoju. Nikol już nie było. Westchnęłam bo miałam dziś dużo wolnego czasu. Nie zamierzałam się nudzić. Poszłam do stajni. Miałam dziś wziąć Wings. Osiodłałam ją i wkrótce pędziłam galopem a Katie biegła za mną. Zatrzymałam Wings i zsiadłam. Zamierzałam głównie spacerować. Moja suczka cieżko dyszała więc zatrzymałam się. Postanowiłam popuścić popręg Wings. Podeszłam, a gdy wszystko zrobiłam Obróciłam się, ale Kate nie było. Zaczęłam jej szukać. Nigdzie nie było.
-KATE!!!! KATIE!!!- krzyczałam ze łzami w oczach.
-Jedziemy mała.- zwróciłam się do Wings. Zapięłam z powrotem popręg i pogalopowałam do Akademii przed dom właścicieli.
-Lily, co się stało?- zapytała mnie pani Elizabeth.
-Kate się zgubiła. Byłam w lesie. Odpięłam tylko popręg Wings a gdy się obróciłam, już jej nie było.- opowiedziałam.
-Ej, spokojnie. Znajdziemy ją- położyła mi rękę na ramieniu.
-Chodźmy do stajni. Przy okazji weźmiemy paru twoich znajomych i jedziemy.- otarła mi łzę. Kiwnęłam głową i pobiegłyśmy.

*** 20 minut później***
-Rozdzielamy się na cztery pary. Ja jadę z Jamesem, Luna z Arminem, Lily z Lorraine i Caleb z Mattem. Za dwie godziny spotykamy się tutaj. Ruszamy!- krzyknęła i każda para pojechała w swoją stronę. Po całym lesie było słychać głośne krzyki "Kate!", "Katie!".
-Zróbmy postój- stwierdziła Lorraine. Pokiwałam głową i zsiadłam. Przywiązałam Wings do drzewa. Usiadłyśmy na pniu coś zapiszczało w środku.
-Ej słyszałaś to?- zapytałam.
-Nie. Może ci się zdawało.- odpowiedziała. Coś znowu zapiszczało.
-Nie.- wstałam i zobaczyłam co się znajduje naszej "naturalnej ławki". Oczywiście była tam Kate.
-KATE!- krzyknęłam. Spodziewałam się tego. Mogła gdzieś po prostu utknąć. Lorraine wstała jak oparzona.
-Dobra tylko jak ją z tamtąd wydostaniemy?- zapytała. Zamyśliłam się chwilę. Nie mogłyśmy jej ciągnąć. Nadal ma złamaną łapę. Musimy więc jakoś przepołowić kłodę na pół. Tylko jak. Narazie musimy zadzwonić do reszty, że ją znaleźliśmy. Zrobiła to Lorka. Ja cały czas główkowałam. Miałam pomysł ale trochę ryzykowny.
-Lor, spróbujmy obrócić drzewo o 90 stopni i niech konie na nie wejdą. Wiem że Kat może być zgnieciona ale nie mamy to piły łańcuchowej.- powiedziałam. Dziewczyna się chwilę zastanowiła i kiwnęła głową. Spróbowałyśmy obrócić drewno. Nie udawało się to.
-K***a! Jakie to cholernie ciężkie. Masz linę?- zapytała.
-Lonżę.- odpowiedziałam. Koleżanka przestała próbować. Do siodła Wings przywiązała lonżę, a drugi jej koniec do pnia. Zaczęła prowadzić klacz.
-To działa!- krzyknęłam szczęśliwa. Wzięłam wodze Rosabell i ją wprowadziłam na drzewo. Zaczęło się przełamywać po obu bokach. Zeszłyśmy z kawałka drewna i z Lorraine odłamywałyśmy górną część. Kate wstała i szybko wyszła. Przytuliłam ją z całej siły a potem Lorraine.
-Dziękuję.- powiedziałam do zaskoczonej dziewczyny która odwzajemniła uścisk. Następnie podeszłam do Rosabell i Wings i dałam im kostki cukru.
-Wracajmy do akademii- uśmiechnęła się. Kiwnęłam głową i wsiadłyśmy na konie. Pokłusowałyśmy do domu.
-Jesteśmy!- krzyknęłam gdy zobaczyłam przyjaciół.
-Chcę wam wszystkim podziękować, że pomogliście mi szukać Kate.- powiedziałam. Resztę dnia spędziłam na plaży z Kate. Jej noga powoli się zrastała. Było to dla mnie dużą ulgą. Nie wiem co bym zrobiła gdybym jej nie znalazła.


Dostajesz 30 p. za opo

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Pisząc komentarz, pamiętaj o zasadach ortografii i interpunkcji! Prosimy, nie spamuj również w komentarzach. jeśli chcesz promować swoją stronę, możesz z większym powodzeniem zrobić to na chacie.