czwartek, 18 sierpnia 2016

Od Lily do Nikol



Poszłam do stajni. Miał być teraz trening skoków. Wzięłam tradycyjnie Szafira. Osiodłałam konia. Obok mnie przechodziła Nikol.
-Hej! Co robimy po treningach?- zapytałam.
-Cześć. Nie wiem. Może coś wykombinujemy? Ja spadam. Potem pogadamy.- uśmiechnęła się.
-Ok pa!- odpowiedziałam.

*** godzinę później***

Odprowadzałam już rozsiodłanego Szafira do boksu. Poklepałam ogiera i poszłam do akademika gdzie miała czekać na mnie Nikol. Ale nie było jej siedziała jedynie Lorraine.
-Hej, nie widziałaś Nikol?- zapytałam.
-Poszła do stajni.
-Stajni?
-Tak. Nie widziałaś jej?
-Nie. Ale sprawdzę.- wyszłam. W stajni?! Jak?! Weszłam do budynku.
-Nikol!- zawołałam.

Nie usłyszałam niczego. Podeszłam do boksu Szafira. Pogłaskałam go. Nagle gwałtownie odskoczył.
-Ej, spoko...- nie dokończyłam bo ktoś mi wsypał słomę za koszulkę. Tym kimś okazała się Nikol.
-Aaa! Nikol!!! Zapłacisz mi za to!- krzyczałam do roześmianej koleżanki.

Wzięłam słomę z boksu Szafira i zaczęłam nią okładać Nikol. Oddawała mi każdy cios. W końcu położyłyśmy się na belach, i leżałyśmy śmiejąc się. Po chwili strasznie się rozpadało. W stajni w jednej chwili zrobiło się tłoczno. Nie mogliśmy wychodzić bo wszyscy byli w krótkich koszulkach, a na dworze ulewa. Podeszła do nas pani Mia.

-Dziewczyny, lećcie szybko na padok. Macie tu kantary. Sprowadźcie je do stajni. My tu ogarniemy.- powiedziała. Westchnęłyśmy i pobiegłyśmy na padok.

-Dobra, bierz Power. Ja wezmę Cobalta.- krzyknęłam.


Ledwie co usłyszała. Konie wierzgały poddenerwowane. Zapięłyśmy wszystkim kantary i prowadziłyśmy je w stronę stajni. Tam wszyscy siedzieli na belach i gadali.
-Ej może pomożecie!- krzyknęła Nikol. Obrócili się do nas. Westchnęłyśmy zaprowadziłyśmy konie do ich boksów. Usiadłyśmy obok wszystkich. Instruktorzy opowiadali swoje przeżycia. Wszyscy co chwila wybuchali śmiechem. Atmosfera była bardzo miła i ciepła. Śpiewaliśmy jakieś piosenki. Czułam się jak na normalnym obozie. Nagle pani Rose wstała.
-Przynoście do stajni śpiwory. Dzisiaj śpimy tutaj.- powiedziała. Rozległ się krzyk radości. Miałyśmy iść po resztę która była w akademiku. I oczywiście po śpiwory. Weszłyśmy do akademika całe przemoczone.
-Ej ludzie!!! Pani Rose kazała wam iść do stajni! Zabierzcie śpiwory i koce! Śpimy dzisiaj na sianie!- krzyknęłyśmy.
Nikol?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Pisząc komentarz, pamiętaj o zasadach ortografii i interpunkcji! Prosimy, nie spamuj również w komentarzach. jeśli chcesz promować swoją stronę, możesz z większym powodzeniem zrobić to na chacie.