-Nudzę się.- przyznałam.
-Możesz mi wszystko powiedzieć- powtórzył. Ja się zaśmiałam
-Ale naprawdę się nudzę!- zaczęłam się śmiać.
-Yhm... A ja wierzę w latający dywan.- powiedział z sarkazmem. -Skoro ci się nudzi to leć na plac i potrenuj.- dodał.
-Yhm.. Ta... Napewno w deszczu...- odpowiedziałam mu z tym samym sarkazmem.
-Co? Ale przecież przed chwilą było słońce!- krzyknął zdziwiony i patrzył przez okno.
-Było... To co?
-Co, co?
Rzuciłam w niego poduszką. Oddał rzut z większą siłą. Wzięłam wszystkie poduszki jakie były w pokoju (no może oprócz tych Nikol) i zaczęłam okładać nimi Matta. Oddawał każdą poduszkę.
-Dobra stop! Poddaję się!- krzyknęłam. Matt popatrzył się dumnie. Położyłam się na łóżku. Matt postanowił zrobić to samo. Leżeliśmy tak, i zapadła chwila ciszy.
-Nie ja tak nie mogę. Idę na parkur zamknięty. Dawno nie skakałam. - westchnęłam i wstałam z łóżka. Założyłam czarne oficerki, bluzę i płaszcz przeciwdeszczowy. Ot tak sobie wyszłam.
-Idziesz ze mną?- zapytałam.
-Tak, już tylko założę kurtkę- powiedział i zniknął w swoim pokoju. Poczekałam chwilę. Kiedy wrócił wstałam i wyszliśmy. Poszliśmy do stajni. Postanowiłam wziąć Szafira. Podrapałam go po czole. Westchnęłam i poszłam do siodlarni. Spotkałam tam już Matta.
-Kogo bierzesz?- zapytałam.
-Lemon-odpowiedział. Wróciliśmy do boksów. Gdy już osiodłałam kasztanka wyprowadziłam go z boksu. Matt też już skończył. Wzięliśmy wodze do rąk i biegliśmy w kierunku parkuru. Otworzyłam bramę od hali. Gdy były w środku, zamknęłam i zdjęłam kurtkę.
-To od czego zaczynamy?- zapytałam.
-Może od początku- odpowiedział naśladując mój głos. Wsiedliśmy na konie. Dodałam łydkę i Szafir ruszył kłusem. Później przeszłam do galopu i przeskoczyłam pierwszą przeszkodę. Niestety strąciłam.
-Ech... Burza nie daje mi się skupić. -westchnęłam zsiadając. Poprawiłam belkę.
-Spróbuj!- krzyknęłam do chłopaka. Matt dodał łydkę. Przeskoczył czysto.
-Brawo!- krzyknęłam. Chłopak ukłonił się jak na odznakach. Zaśmiałam się.
-To jeszcze raz. - westchnęłam. Popędziłam Szafira ponownie do galopu. Tym razem Przeskoczyłam bezbłędnie. Poklepałam go. Ćwiczyliśmy tak całą godzinę.
***
-Padam z nóg.- powiedział Matt gdy wróciliśmy do akademika.
-Ja też.- usiadłam na kanapie. -Co powiesz na jakiś film?- zapytałam.
-Chętnie.- uśmiechnął się.
-To pójdę po komputer.- odwzajemniłam uśmiech i poszłam. Wróciłam. Położyłam laptop na stoliku i wzięłam pierwszy lepszy film.
Matt?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Pisząc komentarz, pamiętaj o zasadach ortografii i interpunkcji! Prosimy, nie spamuj również w komentarzach. jeśli chcesz promować swoją stronę, możesz z większym powodzeniem zrobić to na chacie.