wtorek, 16 sierpnia 2016

Od Lily C.D Matthew'a Do Meg

Obudziłam się. Obok mnie spał Matt. Uroczo wyglądał. Wkrótce on też się obudził.
-Hej, nie śpisz?- zapytał ze zdziwieniem.
-Od jakiś 5 minut.- uśmiechnęłam się.
-Matka Luny się wścieknie.- zaśmiał się.
-Mówi się trudno.- westchnęłam. -Samoobrona jeszcze nie jest karalna.- dodałam.
-Racja.- odpowiedział. Wtedy do sali wszedł lekarz.
-Dzień dobry, kiedy bym mogła wyjść ze szpitala?- zapytałam.
-Właśnie dzisiaj, tylko się tu podpisz.- podał mi kartkę i długopis. Nabazgrałam swój "podpis" i szybko wstałam. Zatrzymał mnie.
-Chwila, bo jeszcze tutaj panowie z policji chcą zadać pani kilka pytań. -westchnęłam. Do sali weszło dwóch facetów na ok. 40 lat.
-Lily White? Chcemy zadać pani kilka pytań. Można?- zapytali.
-Tak, oczywiście.- odpowiedziałam. Przez 15 minut pytali mnie co robili, jak wyglądali itp. Gdy wyszli przebrałam się, spakowałam i jak najprędzej opuściłam biały budynek.
-Matt, możemy pojechać po Kate?- zapytałam.
-Jasne.- zgodził się. Po 10 minutach byliśmy w klinice. W recepcji siedziała miła kobieta.
-Dzień dobry, w czym mogę pomóc?- zapytała z uśmiechem.
-Dzień dobry, przedwczoraj przywieziono tu moją suczkę szwajcarską, białą. Ma na imię Kate.- wyjaśniłam.
-A, tak. Proszę o chwilę.- zaczęła pisać coś na komputerze.
-Jak myślisz co z nią?- zwróciłam się do Matta.
-Wyzdrowieje.- uśmiechnął się. Po chwili recepcjonistka podała nam numer sali i poszliśmy. Weszłam do sali, na stole leżała moja Katie. Podbiegłam do niej.
-Kate!- krzyknęłam i ją przytuliłam. W odpowiedzi mi szczeknęła i polizała. Zaśmiałam się. Podszedł weterynarz.
-Dzień dobry, pani jest pewnie właścicielką Kate. Pani suczka ma złamaną łapę i jedno żebro. Obecnie jest już po operacji. Teraz musi dużo leżeć, można z nią chodzić na spacery ale na proste drogi, i krótko. Tak to można ją dzisiaj zabrać. Za miesiąc możemy się umówić na kontrolę.- uśmiechnął się, ja podziękowałam i zabrałam Kate. Wracaliśmy już do akademii. Wysiedliśmy z samochodu, tam już tylko czekała nasza instruktorka.
-Lily... Wytłumaczysz mi co tu robiła policja i wywlokła trzy ciała nieprzytomnych chłopaków z lasu?- zapytała.
-Yyy... To może ja innym razem to...
-Teraz.- nie dała za wygraną. Wyjaśniłam całą sytuację. Gdy już mnie puściła spotkałam Jacka.
-Jack, dziękuję ci za Kate. Naprawdę.- uścisnęłam chłopaka. Weszłam do pokoju tam rzuciła się na mnie Nikol.

***Dwie godziny później***

Nie zamierzałam odpuścić sobie treningów. Mimo że nie miałam szans zdążyć na lekcję. Osiodłałam Sifil'a i wyszłam z nim na plac i przećwiczyłam program na zawody.
-Spróbujmy jeszcze raz zmianę nogi i kończymy.- poklepałam ogiera i dodałam łydkę. Po udanym ruchu poklepałam go jeszcze raz i zsiadłam. Następnie go rozsiodłałam i zaprowadziłam do boksu. Obróciłam się i zobaczyłam Meg.
-O matko, ale mnie wystraszyłaś!- zaśmiałam się.
-Wybacz.- uśmiechnęła się.
-Spoko. Co powiesz na przejażdżkę?- zapytałam.
-Czemu nie?
-To co? Za godzinę tutaj?
-Dobra, do zobaczenia.- pożegnałyśmy się i każda poszła w swoją stronę. Miałam godzinę więc nie miałam co się spieszyć. Postanowiłam trochę pochodzić z Kate. Zapięłam smycz i wyszłam. Suczka lekko utykała.
***\|/***
Spojrzałam na zegarek. Wypadało by się zwijać. Wróciłam do akademika. Zamknęłam pokój z Kate. Poszłam do stajni. Tam była już Meg siodłająca Paint'a. Zajęłam się Szafirem.
-Hej, to co? W drogę.- uśmiechnęła się. Wsiadłyśmy na konie i ruszyłyśmy.
Meg?
PS dziękuję chłopaki za pomoc default smiley ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Pisząc komentarz, pamiętaj o zasadach ortografii i interpunkcji! Prosimy, nie spamuj również w komentarzach. jeśli chcesz promować swoją stronę, możesz z większym powodzeniem zrobić to na chacie.