Od wejścia można było wyczuć zapach różnorakich ciast. Zauważyliśmy wolny stolik i zmierzyliśmy ku niemu. Odsunąłem jej krzesło, a sam zasiadłem po przeciwnej stronie. Podszedł do nas kelner. Był w młodym wieku. Z uśmiechem podał nam menu i odszedł. Prześledziłem wszystkie pozycje. Postanowiłem zamówić szarlotkę, a do tego gorąca czekoladę. Podszedł do nas ten sam mężczyzna.
-Co dla państwa ?
Popatrzyłem na nią.
- Dla mnie naleśniki francuskie, a do tego gorącą czekoladę.
Uśmiechnąłem się lekko.
-A dla pana ?
-Ja poproszę gofry belgijskie, a do tego gorąca czekolada.
Zamknąłem menu i położyłem na stolik. Kelner odszedł z naszym zamówieniem.
-To co... Podoba ci się w naszej akademii ?
-Póki co nie znam wszystkich, ale wydają się być przyjaźnie nastawieni...
-Są, są - uśmiechnąłem się.
W tym samym momencie pojawił się mężczyzna z tacą w ręku i naszymi daniami. Przede mną stanął talerz z 2 goframi z bitą śmietaną i truskawkami oraz kubek z gorącym napojem. Przed dziewczyną natomiast stał talerz z naleśnikiami oblanymi czekoladą i obok także parująca ciecz.
-Smacznego.
-Nawzajem - odpowiedziała.
****
Zjedliśmy dania i dopiliśmy czekoladę. Przyszedł kelner i zabrał puste talerze oraz kubki. Przyniósł także rachunek.
-Ile płacimy? - spytała.
-Ja płacę - usmiechnąłem się.
-Nie ma mowy!
Wyciągnąłem portfel, a kelner właśnie wrócił do nas. Dałem mu odpowiednią sumę. Dziewczyna była lekko zła.
-Waćpanna raczy się nie gniewać!
Wziąłem jej torby i klatkę z myszami. Doszliśmy do samochodu. Otworzyłem drzwi i wrzuciłem wszystko na tyły. Gryzonie dodatkowo zabezpieczyłem.
Marceline usiadła na fotelu pasażera.
-Nie obrażaj się - popatrzyłem na nią odpalając silnik.
Wyjechaliśmy z parkingu, a dalszą droga minęła bez zbędnych niespodzianek. Wszystko zaniosłem do naszego pokoju. Myszy postawiłem przy terrarium. Le Roux skrył się w specjalnej kryjówce. Wziąłem jedną mysz i wpuściłem na teren węża. Merceline w tym czasie układała rzeczy, które zakupiła. Patrzyłem jak gad powoli zabija ofiarę i połyka w całości.
-Długo będziesz tak patrzył na tego węża ?
-Tak.
Po kilku sekundach położyłem się na swoim łóżku i patrzyłem w sufit. Usłyszałem mruczenie kota, więc spojrzałem w dół, a tam Lelouch mruczał na kolanach mojej współlokatorki.
Marceline?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Pisząc komentarz, pamiętaj o zasadach ortografii i interpunkcji! Prosimy, nie spamuj również w komentarzach. jeśli chcesz promować swoją stronę, możesz z większym powodzeniem zrobić to na chacie.