Byłam na niego wściekła. Jadę w teren. Może się uspokoję. Wzięłam Szafira. Jemu przynajmniej ufam. Nie chciało mi się zakładać siodła więc pojechałam na oklep. Popędziłam go do lasu. Po chwili spokojnie jechałam stępem. Wsłuchiwałam się w śpiew ptaków. Miło było tego słuchać. Spędziłam tak z 2 godziny. Stwierdziłam że wrócę do Akademii. Dodałam łydkę. Galopowałam spokojnie. Trochę zmieniłam drogę powrotną by jechać przez powalone drzewa. Udawało się przeskoczyć za każdym razem. Galopowałam jeszcze chwilę póki skończył się las. Przeszłam do kłusa, a przed stajnią do stępa. Miałam rację. Uspokoiłam się. Zabrałam Szafira na myjkę. Delikatnie strumienie wody pływały po jego grzbiecie. Namydliłam go i spłukałam. Nie chciałam by się długo suszył bo mógł by się przeziębić, więc poszłam z nim do solarium. Stałam 10 minut czekając aż będzie suchy. Sprowadziłam go z powrotem do boksu. Poczęstował się marchewką i poszłam do akademika. Weszłam do pokoju. Nikol siedziała przy biurku i coś rysowała.
-Hej, oglądamy coś?- zapytałam.
-Jasne. Tylko co?
-Może Flicka?
-Tak!- krzyknęła. Włączyłam komputer. Cały czas gadałyśmy. Gdy skończył się film wyszłam z pokoju. Spotkałam Aarona. Głęboko westchnęłam.
-Słuchaj Aaron...
-Jeszcze będziesz na mnie krzyczeć?
-Nie. Już nie. Chcę cię przeprosić. I podziękować że odwołałeś tą całą wizytę u lekarza.
-...
Aaron?
PS: a powinieneś...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Pisząc komentarz, pamiętaj o zasadach ortografii i interpunkcji! Prosimy, nie spamuj również w komentarzach. jeśli chcesz promować swoją stronę, możesz z większym powodzeniem zrobić to na chacie.