sobota, 20 sierpnia 2016

Od Jake'a C.D Marcealine

-Ale kto nas usłyszy?
-Co tu tu robisz ? - zignorowałem wcześniejsze pytanie dziewczyny.
-Tak się darłeś, że pewnie połowa akademika już jest na nogach.
Westchnąłem i spojrzałem na nią. Faktycznie, mogłem zachowywać się ciszej, ale dałem się ponieść moim emocjom.
-Odpowiesz mi w końcu kto to jest?
Odciągnąłem ją w stronę akademii, tak dla bezpieczeństwa. Usiedliśmy na krawężniku.
-Odpowiesz w końcu ? - trochę się zdenerwowała.
-Naprawdę chcesz wiedzieć ?
-Tak !
Rozejrzałem się dookoła. Wokół żadnej żywej duszy, prócz nas oczywiście.
-Kiedyś miałem zatargi z takim jednym gościem co to nie on...Taki fifarafa. Miałem dla niego pracować jako diler, ale wiadomo - nie chciałem. Miałem doręczyć pewnego dnia paczkę innemu gogusiowi. Paczkę wziąłem, ale nie doręczyłem. Wylądowała w rzece, a ci tam... - wskazałem głową odpowiedni kierunek. - To jego goryle i chcą się rozliczyć.
-Skoro wiedzą gdzie jesteś to grozi ci niebezpieczeństwo.
Pociągnąłem ją za rękę i czym prędzej udaliśmy się do pokoju. Usiedliśmy na łóżku.
-Słuchaj... Nie chcę, aby ktoś się dowiedział o tym co tu się stało, rozumiesz ?
Kiwnęła głową.
- Jeśli wyjdę gdzieś w nocy to nie idź za mną. Mi się może coś stać, ale drugiej osobie już nie.
Popatrzyłem przez okno, ale nic nie zobaczyłem. Marceline usiadła, a ja czułem jej wzrok na sobie. Spojrzałem za siebie i tak jak sądziłem, patrzyła na mnie. Spuściła głowę, a wzrok wbiła w jakże to interesującą podłogę. Podszedłem do terrarium z Le Roux. Wąż był schowany w czaszce, którą ostatnio mu kupiłem. Uśmiechnąłem się na ten widok. Po chwili obok moich nóg przebiegł Lelouch. Dziwne, bo przed chwilą słodko drzemał na parapecie. Otworzyłem klatkę z myszami i wziąłem jedną do rąk. Zaświeciłem w pokoju światło. Usiadłem obok swojej współlokatorki i otworzyłem rękę. Myszka zaczęła mi latać po dłoni, a potem przeszła na ramię. Puściłem ją na ziemię, a kot ruszył za nią. Mysz nie dawała za wygraną i po chwili siedziała pod stolikiem, a kot nie potrafił jej wyciągnąć. Nie pomogły wymachiwania łapą czy też miałczenie. Ruszyłem na pomoc małemu gryzoniowi. Po chwili już bezpiecznie siedział w klatce razem z innymi. Kocurek patrzył na mnie tak jakbym zabrał mu jakąś zabawkę. Ściągnąłem z siebie bluzę i koszulkę. Spodnie zmieniłem na spodenki od piżamy i zgasiłem lampę. Drzwi od pokoju się otworzyły, a w nich stanęła Vivian. Uśmiechnęła się do Marceline. Zajęła łazienkę. Zasnąłem.
*****
Obudziły mnie krzyki.
-Wyłaź z łazienki! - krzyczała Marceline.
Przetarłem oczy i usiadłem na łóżku.
-Jeszcze kilka minut !
-Te kilka było już pół godziny temu!
Wstałem i ruszyłem ku drzwiom od łazienki. Tak to jest jak są dwie dziewczyny w pokoju... Zapukałem.
-Mówiłam, że kilka minut, no !
- To ja... - powiedziałem. - Wyłaź już, bo muszę do łazienki...
Po dwóch minutach wyszła.
-Wolne... - uśmiechnęła się w stronę moją i współlokatorki.
-Idź... - skierowałem słowa do nastolatki.
Podszedłem do szafy i zacząłem wyciągać ubrania. Po kilkunastu minutach łazienka była wolna, a ja wziąłem zimny prysznic. Ubrany i odświeżony wziąłem telefon.
-Idziecie na śniadanie ?
Marceline? Vivian?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Pisząc komentarz, pamiętaj o zasadach ortografii i interpunkcji! Prosimy, nie spamuj również w komentarzach. jeśli chcesz promować swoją stronę, możesz z większym powodzeniem zrobić to na chacie.