Dziś była niedziela, czyli dzień wolny od zajęć. Większość uczniów gdzieś wyjechała na weekend. Pomimo tego w akademii wciąż było słychać rozmowy innych uczniów. Podniosłem się z łóżka i poszedłem do łazienki. Obmyłem twarz zimną wodą i ubrałem się do jazdy. Nałożyłem czarne bryczesy, skórzane oficerki i białą bluzkę polo.Sprawdziłem komórkę, miałem dwa nieodebrane połączenia od ojca. Szybko wybrałem jego numer. Odebrał chwilę potem. Nasza rozmowa przeciągnęła się o kilka minut. Opowiedziałem mu w skrócie o akademii i zapewniłem, że u mnie wszystko w porządku. Dowiedziałem się, że w stajni jest po staremu a Red wygrał dwa konkursy skoków. Zawsze wiedziałem, że to utalentowany koń. Gdy skończyłem rozmowę z ojcem, podał mi do telefonu mamę. Kiedy skończyłem rozmowę odłożyłem telefon i zerknąłem na godzinę. Już pięć minut temu powinienem być na stołówce. Wyszedłem z pokoju i zszedłem na stołówkę. Było na niej dość tłoczno, co nie zdarza się tak często. Wziąłem tosty i sok pomarańczowy. Wczoraj rozmawiałem z instruktorką odnośnie klaczy, jaką się zajmuję - Akate. Pozwoliła mi dzisiaj wybrać się w teren na niej. Miałem już kilka jazd, ale na ujeżdżalni. Klacz jest bardzo do przodu, dlatego też należy ją pilnować, aby nie wyrwała galopem. Wyszedłem ze stołówki i ruszyłem w stronę stajni. Na dworze podbiegł do mnie mój pies, Siegrain. Zawsze biega za mną, nawet kiedy jeżdżę konno. Akate to nie przeszkadza, przywykła już do tego. Nieraz zdarza się, że czasem Sieg ją wystraszy, gdy nagle wybiegnie z krzaków, ale to zdarza się niezwykle rzadko. Osiodłałem klacz i ruszyłem w teren. Siegrain wiernie podążał obok nas, nadążał nawet gdy jechaliśmy galopem. Ten pies kochał biegać. Merdał ogonem, był zadowolony. Gdy wyjeżdżaliśmy z lasy niebo zaczęło robić się coraz ciemniejsze. Zapowiadało się na deszcz, więc postanowiliśmy zawrócić. Gdy byliśmy już na głównej ścieżce niebo przeszył piorun. Słychać było głośny grzmot. Siegrain zapiszczał i podkulił ogon. Zaczął biec w kierunku krzaków.
- Siegrain! - zawołałem, ale zwierzak nie wracał.
Popędziłem klacz do galopu, aby jak najszybciej znaleźć się w stajni.
- Sieg! - zawołałem po raz kolejny.
Przed budynkiem stajni zatrzymałem Akate i wprowadziłem ją do stajni w chwili, gdy z nieba zaczęły spadać pierwsze krople zimnego deszczu.
- Ale pogoda - usłyszałem Erica, który rozsiodłał już swojego konia.
- A była taka piękna pogoda - westchnęła Meg zamykając zasuwę boksu.
- Byłeś teraz w terenie?
- Tak - przytaknąłem na pytanie instruktorki.
- Dobrze, że zdążyłeś przed tą ulewą - dodała.
- Mieliśmy akurat trening - zaczął Matthew - Ale pogoda pokrzyżowała plany.
- Widzieliście gdzieś Siegraina, mojego psa?- zapytałem.
- Nie - pokręciła Meg głową.
- Ja też go nie widziałem - dodał chłopak - Nie był z tobą?
- Był, tylko wystraszył się burzy i uciekł w krzaki, w ta stronę.
- Na pewno się znajdzie - pocieszyła mnie instruktorka.
- Oby, on panicznie boi się burzy.
- Pomożemy ci szukać - zaoferowała się Luna.
- Dzięki - uśmiechnąłem się.
Odprowadziłem klacz do boksu i szybko ją rozsiodłałem. Matthew zabrał jej siodło i ogłowie, abym mógł szybciej dołączyć do poszukiwań.
- Siegrain! - zawołałem wychodząc na zewnątrz.
Psa w ogóle nie było widać. Zwykle przybiegał od razu, nie odstępował mnie na krok podczas burzy.
- Znalazł się? - zapytała się Meg rozglądając po okolicy.
- Niestety nie...
- Nathanie! - usłyszałem Erica.
Odwróciłem się w jego stronę.
- Znalazłeś go?
- Tak, chodź zobaczyć - powiedział.
Udaliśmy się razem we wskazane miejsce. Siegrain leżał na sianie w pustym boksie Rose. Był w kącie zagrzebany w sianie.
- Dzięki - powiedziałem do przyjaciół, którzy pomogli mi go szukać - Ale mnie nastraszył.
- Będziesz miał jeszcze kolejne zdanie na dziś - powiedziała Meg - Czeka cię jeszcze porządna kąpiel - wskazała na Siegraina całego w błocie i rzepach.
- I tak nie miałem żadnych planów na ten deszczowy dzień - zaśmiałem się głaszcząc swojego pupila.
Dosatjesz 30 p.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Pisząc komentarz, pamiętaj o zasadach ortografii i interpunkcji! Prosimy, nie spamuj również w komentarzach. jeśli chcesz promować swoją stronę, możesz z większym powodzeniem zrobić to na chacie.