Byliśmy już całkiem ładny kawałek od akademii. Było tak cicho, że słyszeliśmy świerszcze. Mimo późnej pory, dzięki księżycowi w pełni, nie było aż tak ciemno. Noah szedł już tak dłuższą chwilę. Położyłam delikatnie głowę na jego ramieniu i wpatrując się w jego oczy. Wzrok miał wbity gdzieś w dal. Wyglądał na zamyślonego, jakby zastanawiając się nad sensem wszystkiego. W całym jego wizerunku nie fascynowały mnie tylko tatuaże, ale i oczy. Ciemne, pełne głębi, w których można byłoby utonąć. Można by powiedzieć, że na chwilę się wyłączyłam. Po chwili jednak z tego zamyślenia wyrwał mnie głos Noah’a, który chyba zauważył, że od dłuższego momentu się w niego wpatruję.
- Coś nie tak?- spytał, patrząc na mnie.
- Nie nie, jest okej- potrząsnęła delikatnie głową- Nie jest ci zimno? Tylko nie kłam, bo ci nie uwierzę.
- Nie jest, nie musisz się martwić- delikatnie się uśmiechnął, ponownie patrząc gdzieś w dal.
Mimo jego późniejszych zapewnień, że na pewno nie jest mu zimno, delikatnie starałam się go objąć, by jak najwięcej go okryć. Co jednak mogłam więcej zrobić swoim małym ciałkiem w porównaniu do jego? Był ode mnie dużo wyższy. Większość drogi spędziliśmy w ciszy. Delikatnie dotknęłam swojego nosa, który był już dosyć zimny. Kolejny świetny pomysł wpadł mi do głowy. Wtuliłam twarz w jego gęste włosy. Były takie miękkie… Przymknęłam na chwilę oczy, zapominając o wszystkim, co mnie otaczało. Oczywiście z wyjątkiem Noah’a. Można by rzec, że chciałam, żeby ten spacer nie miał końca. Uchyliłam delikatnie powieki.
- Nie jesteś zmęczony? Trochę odpoczniesz, a ja mogę się przejść- powiedziałam szeptem, jakby nie chcąc tego wszystkiego zakłócać, a Noah pokręcił tylko głową- Oj no proszę, idziesz już tyle czasu ze mną na plecach- starałam się jakoś zgramolić z jego pleców.
Po kilku minutach zmagań, udało mi się. Uzgodniliśmy, że przejdziemy jeszcze kawałek, a potem wracamy. Szłam bardzo blisko niego, starając się nie dopuścić, żeby zmarzł. W końcu oddał mi swoją bluzę i niósł taki kawał drogi, a ja nawet nie miałam jak się mu odwdzięczyć. Będąc już bardziej w polach i wśród lasów, dostrzegłam coś w oddali. Chociaż w sumie, to było całkiem blisko. Zatrzymałam się, ciągnąc lekko chłopaka za koszulkę, żeby też się zatrzymał. Zrobił to i już miał coś powiedzieć, ale byłam pierwsza.
- Ciii. Spójrz- powiedziałam najciszej jak potrafiłam, ale chyba mnie usłyszał, i wskazałam na małe stado saren niedaleko.
Noah spojrzał po chwili w tamtym kierunku. Popatrzyliśmy trochę i zaczęliśmy już wracać. Ściągnęłam jego bluzę i mu podałam, a on jedynie spojrzał na mnie jak na dziwadło. Po trwających dosyć długo przekonaniach, że to jego bluza, a mi już jest ciepło, w końcu ją wziął.
- Dzisiaj śpisz u mnie i nie ma żadnego ‘ale’. Nie dostaniesz się do swojego pokoju, a u mnie jest wolne łóżko, co już wcześniej wspominałam. Rano wymkniesz się do siebie jak gdyby nigdy nic- zadarłam głowę, by móc na niego spojrzeć.
Ponownie zetknęłam się ze spojrzeniem jego ciemnych oczu.
<Noah? Powinno być ok <3 >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Pisząc komentarz, pamiętaj o zasadach ortografii i interpunkcji! Prosimy, nie spamuj również w komentarzach. jeśli chcesz promować swoją stronę, możesz z większym powodzeniem zrobić to na chacie.