niedziela, 21 sierpnia 2016

Od Suzi - Opieka nad koniem Figaro

Jak co rano poszłam do stajni. Panowało tam niezwykłe zamieszanie.
Zatrzymałam się i wysłuchałam co pani Elizabeth ma do powiedzenia ale ja nie byłam w tej grupie więc odeszłam i poszłam do stajni. Miałam w planach wybrać się na spacer z nowym koniem o imieniu Orion. Poszłam po jego osprzęt i wyruszyliśmy. Spacerowaliśmy po akademii. Był na prawdę fajny tak jak Wings. Zatrzymałam się i włożyłam rękę do kieszeni po marchewkę, raczej jej kawałek. Dałam mu ją, widać było, że mu smakuje. Miałam założone nowe buty do jazdy było mi w nich bardzo wygodnie. Wyciągnęłam telefon z kieszeni aby sprawdzić która godzina. Było późno wróciliśmy więc do stajni.
Panowało tam zamieszanie zauważyłam że wyprowadzano nowe konie, więc ukradkiem weszłam do stajni i zaprowadziłam Oriona do boksu.
W jednym z boksów zobaczyłam nowego konia, pod nim widniała tabliczka z imieniem Figaro. Podeszłam , bo widziałam że jest przyjaźnie nastawiony. Po chwili trącił mnie noskiem , i wiedziałam że już mnie kupił bardzo go polubiłam po tym jak spędziłam z nim czas głaszcząc go w boksie, lecz nie trwało to za długo bo musiałam oporządzić sobie konia na jazdę ( czyli Wings). Wiedziałam , że te konie są po to aby jeźdźcy którzy nie mają własnych koni mogli się nimi zająć. Po świetnej jeździe poszłam do domu właścicieli aby załatwić sobie opiekę nad Figaro.
W drodze do domu właścicieli rozmarzyłam się, lecz gdy ujrzałam przed sobą dom właścicieli wróciłam na ziemię. Weszłam do domu. Zastałam tam panią Elizabet i zaczęłam rozmowę. Po kilku minutach rozmowy Figaro był pod moją opieką. Zadowolona pobiegłam do stajni szczęśliwa i poszłam do siodlarni. I wzięłam osprzęt Figaro. Gdy doszłam do jego boksu znów zostałam trącona noskiem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Pisząc komentarz, pamiętaj o zasadach ortografii i interpunkcji! Prosimy, nie spamuj również w komentarzach. jeśli chcesz promować swoją stronę, możesz z większym powodzeniem zrobić to na chacie.