Niestety nasza przejażdżka skończyła się szybciej niż zaczęła. Na placu przed Akademikiem spotkałyśmy James'a.
- Czekajcie dziewczyny! - Krzyknął do nas. Zatrzymałyśmy się, mężczyzna po sekundzie znalazł się koło nas.
- Coś się stało? - Zapytała dziewczyna.
- Mam dla Was zadanie. - Uśmiechnął się dumnie.
- Jakie? - Uniosłam brew pytająco.
- Pojedziecie razem z Michael'em, William'em i Panem Gilbertem do stadniny za Miami. Wasz instruktor właśnie pojechał aby załatwić wszystkie formalności. Spotkacie się na miejscu.
- Po co?
- Kupiliśmy od nich trzy konie i ktoś musi je odebrać. Padło na Was dwie. - Odpowiedział. Brzmiało to tak, że odmowa nie miała najmniejszego znaczenia.
- Dobrze. Kiedy mamy jechać? - Zapytałam zrezygnowana.
- Macie pół godziny.
Po tych słowach odszedł i zostawił nas same.
- Czyli z przejażdżki nici. - Westchnęłam. Zawróciłam konia i wróciliśmy do stajni. Rozsiodłałyśmy wierzchowce i poszłyśmy spotkać się z chłopakami na placu. Pierwszego dostrzegłam blondyna. Od razu podbiegłam do niego.
- Hej William. - Rzuciłam mu się na szyję. Ten mnie przytulił.
- Cześć. - Lily przywitała się ze wszystkimi. - Czy ja czegoś nie wiem? - Była zbita z tropu. Chłopak mnie odstawił.
- O co Ci chodzi?
- No wiesz o co. - Mrugnęła do mnie porozumiewawczo. Kiedy dotarło to do naszej trójki wybuchliśmy śmiechem.
- Co Was śmieszy? - Oburzyła się trochę.
- Will woli mężczyzn. - Odpowiedziałam jej kiedy już się uspokoiliśmy.
- Tak poza tym mogłabyś zrobić coś z włosami i swoimi ciuchami Meg. - Mruknął ścinając mnie wzrokiem blondyn. Ubrana byłam w czarne dresy, adidasy za kostkę i czarną za dużą bokserkę z logiem klubu motocrossowego. Włosy miałam spięte w wysoki kucyk.
- Zamknij się. - Warknęłam do niego.
- I tak mnie kochasz. - Westchnął ze słodkim uśmiechem.
- Niech Ci będzie. - Wysłałam mu buziaka w powietrzu.
- Jedziemy czy będziecie tak dalej wyznawać sobie miłość? - Zapytał niezadowolony Michael.
Bez słowa załadowałam się razem z chłopakiem do samochodu należącego do Akademii. Był to czarny, dość duży jeep. Zajęłam miejsce kierowcy, a chłopak obok mnie.
- Jedziesz z nami czy z Michael'em? - Zapytałam przez otwarte okno dziewczyny. - Z góry mówię, że będę paliła po drodze. - Ostrzegłam ją. Zresztą przyjaciółka wiedziała dobrze o moim uzależnieniu. - Bo inaczej rozniosę samochód. - Zaśmiałam się.
Lily?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Pisząc komentarz, pamiętaj o zasadach ortografii i interpunkcji! Prosimy, nie spamuj również w komentarzach. jeśli chcesz promować swoją stronę, możesz z większym powodzeniem zrobić to na chacie.