Poszłam do łazienki się umyć i przebrać. Następnie wróciłam do stajni. Nadal grali w butlę.
-No dobra. To teraz ja.- uśmiechnęłam się. Zakręciłem butelką. Wypadło na Meg.
-Lil błagam oszczędź mnie. Wyzwanie.- prosiła błagalnym tonem.
-Ok... Leć do pokoju nauczycieli, i krzyknij na cały głos, "Mój rower tańczy tango na stole w kiblu!"- podsumowałam a reszta wybuchnęła śmiechem.
-Miałaś mnie oszczędzić...- mruknęła.
-Gdybym cię nie oszczędzała to byś musiała wskoczyć na głowę Gilbertowi.- zaśmiałam się. Meg coś przeklęła pod nosem. Poszła do pokoju instruktorów. Słychać było bardzo dokładnie.
-Mój rower tańczy tango na stole w kiblu!- wróciła do nas z oczami wielkości piłek od tenisa.
-Co?- wydukałam przez śmiech.
-Nigdy więcej... Wiecie co powiedział Gilbert? Oczywiście przez sen. "Kochana Mio, czy wyjdziesz za mnie?". Wybuchliśmy śmiechem. Nikt nie mógł się opamiętać. Zaręczyny przez sen? Gilbert powinien dostać za to nagrodę Nobla. Weszła Nikol wyraźnie zaskoczona.
-Ludzie! My jesteśmy nieśmiertelni! Podobno ciągłe śmianie się przez 15 minut daje dwa miesiące życia!- krzyknęłam. Kręciła Meg. Wypadło na Caleba.
-O! Jak miło! Pytanie czy wyzwanie?- zapytała z uśmieszkiem.
-Wyzwanie- opowiedział pewny siebie.
-Dobrze więc... Romansuj ze ścianą przez 15 minut.- powiedziała. Wszyscy wybuchliśmy śmiechem. Zachowywaliśmy się wszyscy jakby byli upici wódką. Caleb wstał niechętnie. Wyjęłam swój telefon by wszystko dokładnie nakręcić.
Nikol? Caleb?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Pisząc komentarz, pamiętaj o zasadach ortografii i interpunkcji! Prosimy, nie spamuj również w komentarzach. jeśli chcesz promować swoją stronę, możesz z większym powodzeniem zrobić to na chacie.