Po godzinnej podróży taksówką przed moimi oczami w końcu ukazał się akademia. Byłam pod wrażaniem, wszystko wyglądało tak pięknie. Samochód stanął. Podziękowałam i zapłaciłam taksówkarzowi. Wyszłam i wyciągnęłam walizki, poszłam w stronę bram. Byłam ogromnie podekscytowana. Wpierw poszła do właścicieli. Omówiłam parę spraw odnośnie mojego pobytu tu, wzięłam kluczyki i poszłam do pokoju. Zostawiłam tam walizki, przebrałam się w bryczesy i zielone polo. Nie minęła chwila i już byłam w stajni. Pierwsze co zrobiłam to podeszłam do każdego konia i go pogłaskałam. Kiedy skończyłam postanowiłam wybrać się na krótką przejażdżkę żeby zwiedzić okolicę. Jako swojego wierzchowca wybrałam Wings. Była naprawdę śliczną klaczą. Grzecznie dała się wyczyścić, no może poza tym że zabierała kopyta. Udałam się do siodlarni po jej sprzęt i zaczęłam siodłać. Wings była już gotowa. Właśnie miałam wychodzić ze stajni, ale usłyszałam zza pleców głos.
Ktoś?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Pisząc komentarz, pamiętaj o zasadach ortografii i interpunkcji! Prosimy, nie spamuj również w komentarzach. jeśli chcesz promować swoją stronę, możesz z większym powodzeniem zrobić to na chacie.