wtorek, 23 sierpnia 2016

Od Angeliki Zad. 7

Umówiłam się z Luną że rano o 8 spotkamy się w stajni. Planowałyśmy poćwiczyć trochę na torze do crossa. Tak jak miało być, tak zrobiłyśmy. Spotkałyśmy się o zaplanowanej godzinie w stajni.
-Na kim pojedziesz?-Zapytała.
-Na Szafirze.-Uśmiechnęłam się. A ty?-Dodałam.
-Na Riwerze. -Odpowiedziała.
Poszłyśmy czyścić konie na których miałyśmy poczekać. Poszłam po szczotki. Podeszłam do boksu ogiera, a ten powąchał moją rękę. Wzięłam uwiąz i wyprowadziłam ogiera na zewnątrz. Tam go przywiązałam. Koń miał bardzo dużo sklejek więc nie czekając zaczęłam czyścić go zgrzebłem. Gdy skończyłam sięgnęłam po szczotkę z miękkim włosiem i wyczyściłam Szafira ściągając kurz. Później szczotką z twardym włosiem ściągnęłam inne zabrudzenia. Wyciągnęłam ogierowi siano z ogona. Rozczesałam jego grzywę oraz ogon. Gdy przyszedł czas na kopyta podnosił bezproblemowo nogi. Poszłam po jego sprzęt. Założyłam mu czaprak oraz  siodło. Nie mogłam dopiąć popręgu i bardzo się męczyłam. Nagle Luna wyszła ze stajni.
-Pomóc ci?
-Tak... Nie mogę dopiąć popręgu...-Westchnęłam.
Dziewczyna podeszła ogiera i z łatwością dopięła popręg.
-Dziękuję.  Jeździłam na mniejszym koniu, dla tego nie mogłam sobie poradzić.-Uśmiechnęłam się.
-Nie ma za co, w końcu przywykniesz.-Odwzajemniła uśmiech i poszła w stronę stajni.
Najprawdopodobniej przyszła zobaczyć jak sobie radzę. Przerzuciłam wodze przez szyję konia i założyłam ogłowie. Gdy ogier miał wędzidło w pysku zapięłam mu podgardle oraz nachrapnik. Luna zapewne skończyła siodłać Riwera szybciej. Jechałyśmy kłusem w stronę lasu, a gdy już w nim byliśmy jechaliśmy galopem.
-Przed nami jest drzewo... Dasz radę?-Zapytała.
-Tak.-Pokiwałam głową.
Daliśmy koniom znak do szybszego galopu i przeskoczyliśmy przeszkodę bez problemu.
-Dobrze sobie radzisz jak na pierwsze skoki.-Uśmiechnęła się.
Odwzajemniłam uśmiech. Po drodze było jeszcze 5 drzew które przeskoczyliśmy. Gdy dojechaliśmy na tor Cross po zobaczeniu przeszkód zwątpiłam że je przeskoczę, jednak dałam się namówić na skok przez 50 cm. Pokierowałam ogiera na przeszkodę a ten gładko skoczył oraz wylądował. Luna przejechała tor kilka razy. Po godzinie zaczęłyśmy wracać. Nagle z lasu wyszło stado wilków. Wataha stanęła, tak samo jak my. Oczy psowatych były wpatrzone w oczy koni i zarówno nasze. Zaczęły się do nas zbliżać. Konie stanęły dęba i pocwałowały w stronę stajni przeskakując przeszkody bez zapatrzenia. Na pewnej przeszkodzie prawie spadłam jednak się utrzymałam. W bardziej ruchliwym miejscu wilki zwątpiły i zmęczone wróciły w stronę lasu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Pisząc komentarz, pamiętaj o zasadach ortografii i interpunkcji! Prosimy, nie spamuj również w komentarzach. jeśli chcesz promować swoją stronę, możesz z większym powodzeniem zrobić to na chacie.