Gdy wróciliśmy do akademii rozsiodłałam Tośkę i zaprowadziłam ją do boksu. Sprzęt odniosłam do siodlarni. Z mojej skrzynki wyjęłam kilka smakołyków. Dałam je Tosi, a ta z ochotą je zjadła. Poklepałam ją i poszłam do swoich koni. Wyprowadziłam Cortesa i wzięłam jego szczotki. Wyjęłam z pudełka szczotkę z miękkim włosiem i zaczęłam czyścić sierść ogiera. Zgrzębłem rozczesałam wszystkie sklejki. Później wyczesałam mu grzywę i ogon. Wyjęłam jeszcze kopystkę i wyczyściłam kopyta. Wyjęłam wszystkie kamyki.
- Trzeba cię podkuć - powiedziałam.
Odprowadziłam konia do boksu. Diamond była czysta. Poszłam do paszarni. Z boku leżała karma dla psów. Wzięłam ją i poszłam do misek. Nasypałam odpowiednią ilość. Od razu zobaczyłam jak Monti biegnie w moją stronę. Pogłaskałam go i dałam mu w spokoju jeść. Odniosłam jedzenie dla psów i wzięłam karmę dla królików. Szybko poszłam do ich wybiegu i nakarmiłam zwierzęta. Znów poszłam do paszarni i odniosłam jedzenie. Gdy już wszystko zrobiłam poszłam na padoki i usiadłam na płocie. Napoleon podszedł do mnie i zaczął grzebać w moich kieszeniach.
- Nic nie mam - uśmiechnęłam się.
Siedziałam tak jeszcze chwilę i postanowiłam trochę potrenować z Valegro. Nie miał jescze opiekuna więc mogłam na nim jeździć. Idąc do stajni zobaczyłam biegnącą w moją stronę Aakte. Gdy przebiegła obok mnie złapałam jej uwiąz. W moja stronę biegł już Nathaniel. Podałam mu uwiąz, a on powiedział:
- Dzięki.
- Nie ma za co. Opiekujesz się nią? - sytałam.
- Tak - odparł.
Nathaniel?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Pisząc komentarz, pamiętaj o zasadach ortografii i interpunkcji! Prosimy, nie spamuj również w komentarzach. jeśli chcesz promować swoją stronę, możesz z większym powodzeniem zrobić to na chacie.