Rozsiodłałam i wyczyściłam Moonlight.
-Pa malutka. Zobaczymy się później- uśmiechnęłam się do niej i pocałowałam w czoło. Następnie poszłam do Lisy która stała przy boksie Ideal i ją przytulała. Uśmiechnęłam się na ten widok. Nic tak nie cieszy oczu jak więź między koniem, a jeźdźcem.
-Już?- uśmiechnęłam się. Dziewczyna oderwała się od klaczy i razem poszłyśmy na stołówkę. Dzisiaj co? A no tak. Schabowy z ziemniakami i surówką z marchwi i jabłka. Wzięłam talerz i usiadłyśmy przy wolnym stoliku.
-W pewnej strasznej restauracji. Gdzie latały dusze zmarłych klientów i na ścianach były mrożące w żyłach krew zabójcze dekoracje, podawano iście najstraszniejsze danie jakie dotąd istniało... PULPETY!- opowiadałam z tajemniczym tonem, a Lisa wybuchnęła śmiechem. -Jeszcze jak byłam w muzycznej na jakimś koncercie to wymyśliłam bo czytanie programu od tyłu mi się znudziło.- przyznałam. Wtedy odwróciła się Vanessa.
-Jak to było?- uśmiechnęła się. Powtórzyłam formułkę. Wybuchnęli wszyscy śmiechem.
-Dobre!- wydukali.
Lisa?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Pisząc komentarz, pamiętaj o zasadach ortografii i interpunkcji! Prosimy, nie spamuj również w komentarzach. jeśli chcesz promować swoją stronę, możesz z większym powodzeniem zrobić to na chacie.