Super… Kilka dni temu odbyły się zawody, a ja nie mogłam pojechać z powodu stanu podgorączkowego. Więc Pani Rose zleciła mi, żebym poszła opiekować się końmi. Oczywiście najpierw mi odmawiała, bo przejmowała się moim stanem, ale po naleganiu z mojej strony zgodziła się. Pomaszerowałam najpierw na padoki, żeby trochę posprzątać. Przygotowałam sobie taczki, a następnie poszłam do paszarni. Naładowałam końskiego jedzenia i miarkę do odmierzania paszy. Poszłam do koni stajennych rozdać im obiadek. Gdy tylko przekroczyłam próg stajni rozbrzmiały rżenia głodnych koni. Zaczęłam nasypywać jedzonko moim kopytnym przyjaciołom. Szło mi jak z płatka, ale tylko przy ostatnim coś poszło nie tak. Zaczęłam wsypywać koniu owies, ale nie widziałam żadnego łba w żłobie. Więc weszłam do tego boksu, a tam koń, który leży i na dodatek ciężko oddycha! Byłam przerażona. Nie wiedziałam co zrobić, więc pobiegłam do pani Rose. Ledwo zdołałam powiedzieć, że koń stajenny może mieć kolkę! Razem poszłyśmy szybkim marszem do wałacha. Weszłyśmy do boksu konia, po czym pani Rose zadzwoniła po weterynarza. Gdy ten przyjechał, stwierdził, że to nie jest kolka, ale osłabienie (czy coś innego) i zalecił podawać mu lekarstwo, które pani Rose miała w apteczce dla koni. Cała ta sytuacja wydawała się groźna, ale na szczęście taka nie była.
Dostajesz 10 p. Postaraj się pisać dłuższe zadania :3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Pisząc komentarz, pamiętaj o zasadach ortografii i interpunkcji! Prosimy, nie spamuj również w komentarzach. jeśli chcesz promować swoją stronę, możesz z większym powodzeniem zrobić to na chacie.