piątek, 14 kwietnia 2017

Adeline!

Imię: Adeline
Nazwisko: Carter
Wiek: 19 lat
Płeć: Kobieta
Nr pokoju: 26
Rodzina: Kathrin|matka|46 lat|trener wyścigów galopem
Andrew|ojciec|48 lat|emerytowany dżokej|trener
Matthew|brat|22 lata|skokowiec
Charakter: Najcięższą rzeczą jaką można zrobić jest opisanie, jakże dziwnego i zawiłego charakteru tejże dziewczyny. Nawet ona sama nie wie co o sobie myśleć, więc zdecydowanym wyzwaniem jest opisanie jej. Zacznijmy od tego, że to jak będzie się do jakiejś postaci odnosić, zależy od jej nastroju, tego co poczuła, gdy spojrzała na ową postać i tego jak ta postać będzie zwracać się do niej. Nie wchodzi w grę bycie miłą, co najwyżej ironicznie 'miłą' i robienia wrażenia słodkiej Adeline. Nie jest to zdecydowanie grzeczna, nieśmiała dziewczynka, która tłumi w sobie wszystkie emocje. Czasami może i tak wygląda, ale zdecydowanie taka nie jest. Sprawia wrażenie bardzo pewnej siebie, prowokującej nastolatki, z którą zawsze były kłopoty. Jest to poniekąd prawda. Nigdy nie było z nią łatwo, ale ona nigdy nie miała życia, rodziców. To wszystko ją zmieniło, bardzo. Aktualnie jest to postać, którą można mieć zamiar rozszarpać, ale równocześnie być bardzo zaintrygowanym i chcieć ją poznać, rozwikłać zagadkę jej mózgu. Z reguły jest wredna i ironiczna, mało rzeczy, które nie dotyczą czegoś na czym jej nie zależy traktuje poważnie. Gdy chce jej spojrzenie przypomina lodowiec, mogą przejść cię nieprzyjemne i złowrogie ciarki. Często zwiastuje to, że zostaniesz jej ofiarą, która będzie powoli pogrążana. Jednakże gdy spojrzy na ciebie z zainteresowaniem w oczach co od razu widać, gdy spojrzysz odnajdziesz tam najgorsze jej myśli. Ironiczny, wredny w oku tej dziewczyny zwiastuje burzę. Gdy jest silny natychmiastową, gdy lekki będzie powoli błyskać i grzmieć. Trudniej jest z osobnikami tej samej co ona płci, ale takie niewinne duszyczki także jest w stanie dotkliwie skrzywdzić. Nigdy nie wiadomo kiedy, zmieni jej się charakter, kiedy zacznie wręcz pluć jadem. W głębi duszy Adeline boi się obdarzyć kogoś głębszym uczuciem. Niby chce zranić wszystkich ludzi, którzy staną na jej drodze, aczkolwiek gdyby kiedykolwiek się zakochała, tak naprawdę, a potem zraniła by osobę, którą obdarzyła tymże uczuciem miałaby to sobie, zdecydowanie za złe. Ad jest osobą, którą trudno przekonać co do swojego zdania, aczkolwiek po wymienieniu około miliona argumentów, przeanalizowaniu tego przez nią jest możliwość zrobienia tego. Jej zasada co do tego na ile być skupionym na tym co chce się osiągnąć to "po trupach do celu". Czasem to zawzięcia bywa dosłownie rzecz biorąc zabójcze. Nastolatka ta jest mistrzynią w ukrywaniu wszelakich emocji, nawet gdy występują one nagle. Gdy spojrzy się na jej twarz, wtedy kiedy nie chce ona zobaczyć tego, że odczuwa coś więcej niż nic, zobaczy się tak zwaną 'pokerową' twarz. Może się wydawać, iż ta istota nie jest zdolna do miłości. Ona też tak myśli. Ale czy to prawda...?
Aparycja: Adeline jest bardzo szczupłą dziewczyną, która wydaje się nie mieć mięśni, lecz ta myśl jest bardzo zgubna. Brzuch Ad posiada zarys mięśni, a ręka jest obdarzona niemałym bicepsem. Wzrost tejże nastolatki nie jest za wysoki bowiem mierzy sto siedemdziesiąt centymetrów, które idealnie współgra z jej ulubionymi dyscyplinami: skokami przez przeszkody i crossem. Waga czarnowłosej wynosi niemniej i nie więcej niż pięćdziesiąt trzy kilogramy. Bowiem jej mocną siłą jest to, że może objadać się ile chcę i kiedy zechce, po prostru jest obdarzona bardzo szybkim metabolizmem. Nogi Adeline są długie, nawet bardzo długie jak na jej wzrost. Można pomyśleć, że skoro dziewczyna waży bardzo mało nie ma kobiecych kształtów, co oczywiście jest nieprawdą. Jej piersi są dość duże i kształtne, zaś pośladki dobrze wyrobione i również kształtne. Przechodząc do twarzy nastolatki. Naszą uwagę od razu ściągną oczy Ad, które są duże i czekoladowe. Usta Adeline są pełne, duże i ładnie wycięte. Kolor włosów to wcześniej wspomniany czarny. Włosy tejże dziewczyny są krótkie, bowiem sięgają ledwie do żuchwy. Warto wspomnieć również o ogromie tatuaży, które znajdują się na jej ciele. Zaczynając od ramion, kończąc na kostkach można znaleźć wiele ozdób w postaci tuszu.
Ulubiony koń: Lemon
Własny koń: ---
Poziom jeździectwa: średnio zaawansowany
Partner: Luke O`Brien
Historia: Adeline urodziła się w Londynie. Od samego początku życia dziewczyny w jej życiu były konie. Matka i ojciec codziennie wsadzali ją na grzbiet jednego z wierzchowców i robili jej małą oprowadzankę. Niestety Adeline przez szkołę z internatem zaniedbała swoją pasję, ale teraz znalazła się w Akademii Magic Horse gdzie ma zamiar się rozwijać.
Inne:
~*~ Jest posiadaczką pięknego motocyklu Kawasaki NinjaZX-10RR 
Kontakt: aleksis6 (Howrse)

Od Holiday C.D Helen


- Super! - rozpromieniłam się. Ruszyłyśmy w stronę akademii, po drodze rozmawiając na temat "nowości", które działy się w ostatnich tygodniach. Za wiele tego nie było, dlatego po paru minutach urwał się temat i zrobiła się dość niezręczna cisza. W końcu nie wytrzymałam, po zaledwie parunastu sekundach.
- Kogo bierzesz? - spytałam - Ja chyba ogarnę Dianę, dawno u niej nie byłam... - zastanowiłam się chwilę - w zasadze to wczoraj, ale czuję się jakby mnie tam od długich tygodni.
Zaśmiała się cicho.
- Przecież nie musisz do niej chodzić codziennie... - chociaż wiedziała, że kocham tego konia ja swojego, nie odpuszczała mi. Nie odpowiedziałam jej. Resztę drogi przeszłyśmy w niezwykłym dla nas milczeniu. Na moje szczęście chwilę później doszłyśmy do pokoju numer 97, który zamieszkiwała wesoła rodzinka Rogersów. Już przed drzwiami usłyszałałyśmy cihy płacz jednej z ich córek. Helen niezwłocznie weszła do pokoju, żeby pomóc mężowi przy dzieciach, a ja po krótkiej chwili wahania poszłam w jej ślady. Okazało się, że to Nina wpadła w płacz, z tęsknoty za mamą.
- Pomożesz mi? - spytała Helen, ręką wskazując Celtię, która właśnie eksplorowała łóżko rodziców, prawie przy tym spadając. Castiel starał się ją jakoś powstrzymać, ale właśnie zajęty był Tanyą, dlatego ja zostałam najbliżej malucha. Podeszłam do niej. Mała wyciągnęła ręcę w moją stronę, jakby chciała się przytulić. Obie, z Tanyą włącznie polubiły mnie. Tylko Nina była w stosunku do mnie troszkę nieufna, za co jej się nie dziwiłam, bo gdyby zaczęła mnie przytulać ruda, nie miałabym do niej za grosz zaufania.
Z Celtią na rękach przemaszerowałam pokój, pokazując jej różne rzeczy:
- Patrz, to jest kubek - przez mniej więcej 10 minut zwiedzałyśmy lokum. W końcu dziewczynka się znudziła i zaczęła szarpać moje włosy - Ale nie, nie, nie. Chcesz do łóżeczka? - mimo, że mówią, że małe dzieci mało rozumieją, pokiwała lekko głową. Nie wiem czy przypadkiem, czy zrozumiała... Odłożyłam ją do łóżka, ówcześnie kładąc obok niej parę zabawek, aby sama się ze sobą pobawiła. Wtedy ruszyłam z pomocą Castiel'owi. W sumie radził sobie całkiem nieźle, ale widać było, że jest tym już zmęczony. Przejęłam od niego pałeczką, co przyjął z ulgą i podziękował mi. Tanya zahchowywała się na medal. W tej chwili płakała, dlatego zmieniłam jej pieluszkę. Wtedy przykleiła się do mnie i nie chciała puścić swoich małych rączek. Zaczęłam ją lekko podrzucać, a ona się z tego śmiała. Optymista się rodzi...
Po jakimś czasie małej znudziło się, a ja odłożyłam ją z powrotem do łóżka, ledwo zipiąć. Nie miałam zbyt dobrej kondycji, a dodatkowo skakanie i chodzenie po pokoju, dość mnie zmęczyło. Jeszcze chwilę odczekałam, aż Helen nasyci swoją osobą Ninę, a jak ją odłożyła dziewczynka spała.
- Idziemy z nimi? Nina odpadła - po tych słowach zwróciła się do męża - Zostaniesz z nią? - skinął na te słowa tylko głową i położył się na łóżku. Wzięłam Tanyę na ręce i ruszyłyśmy z powrotem do stajni z dziećmi. Celtia wprost tryskała energią na wieść o spotkaniu z końmi. Tanya także nie była gorsza. Wierciła się na ramiona Helen, a ta się z niej śmiała. Było wesoło. W chwili kiedy obie dziewczynki zobaczyły Dianę zaczęły się cieszyć. Miło było patrzeć, jak takie małe brzdące kochają konie.
- To jak? - spytałam po chwili patrzenie na obie dziewczynki - Mam wziąć Tanyę na Dianę, a ty na kogo bierzesz Celtię?

Helen? Przepraszam, nagły brak weny mi nie służy... :/