Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Scarlett. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Scarlett. Pokaż wszystkie posty

środa, 15 lutego 2017

Od Scarlett do ...

Galopowałam dziko po piaszczystej równinie. Bez sprzętu, bez żadnej linki na szyi konia. Mknęłam niczym strzała na Magicu, naszym pierwszym Mustang, którego oswoiła mama. Wiedziałam, że mogę mu ufać, jak on mnie. Na horyzoncie zauważyłam stary pień. Ogier podekscytowany przyspieszył jeszcze bardziej. Kochał skakać, jak ja, tata i mama. Na żadnym innym grzbiecie nie czułam się tak wolna, jak na grzbiecie Magica.
Gdy zbliżaliśmy się do przeszkody, ja zamknęłam oczy chcąc wczuć sie w tą wspaniałą chwilę. Magic napiął swoje mięśnie i skoczył i otworzyłam oczy, ale zamiast widok przelatywania nad przeszkodą, ujrzałam wyraźną, realistyczną scenę wypadku mamy,jak wraz z Magiciem zachaczają o przeszkodę i runą na ziemię, koń z uszkodzeniem przednich nóg, a jeździec ze zmiażdżoną prawą nogą...
Ocknęłam się, zalana potem i łzami, leząca na podłodze.
-To tylko sen, Scar. To tylko sen... - mówię do siebie głośno, przecierając oczy i podnosząc się z podłogi. Spojrzałam na zegar - 9:49.
Podeszłam do okna i odsłoniłam zasłony. Do pokoju wpadły promienie zimowego słońca, oświetlając całe pomieszczenie. Rozejrzałam się po całym pomieszczeniu. Nie przejmuje się syfem, jaki panuje w moim pokoju. Normalka.
Najpierw skierowałam się łazienki. Wzięłam szybki, odświeżający umysł prysznic. Owinięta ręcznikiem podeszłam do lustra i na szybko pomalowałam rzęsy wodoodpornym tuszem i pokryłam usta nawilżającym balsamem. Żwawo ubrałam przygotowane wcześniej ciuchy, czyli wytarte jeansy i szarą bluzę z napisem "Perfect Jumper" oraz białe vansy. Torby stały w przedpokoju, więc tylko sięgnęłam po moją ulubiona książkę, telefon i słuchawki oraz deskę i zbiegłam na dół. Moi dziadkowie i tata rozmawiali i pili poranną kawę, siedząc przy kuchennym stole.
- Gotowa do drogi?- zawołał ojciec, gdy przebiegałam przez wejście do kuchni.
- Tak.. Tylko szukam...- urwałam, gdy rodzic wyciągnął w moją stronę rzecz, którą poszukiwałam - zdjęcie,na którym jestem piętnastoletnia ja, mama i tata na tle naszego pastwiska, na którym pasły się nasze Mustangi.
- Tego szukasz?- zapytał z uśmiechem na twarzy.
Przytaknęłam jedynie, czułam jakby coś ściskało mnie od środka. Cały czas w głowie krążył sen o śmierci mamy. Mieszkając u dziadków często się to zdarzało.
-Musimy już jechać,kochanie, bo się spóźnimy.- rodzic ruszył w kierunku przedpokoju i sięgnął po moje bagaże.
Przytuliłam i pożegnałam z babcią i dziadkiem i biegiem ruszyłam do auta.
*3h później*

Wjeżdżaliśmy właśnie na teren Akademii Magic Horse. Gdy zaparkowaliśmy pełna ekscytacji wysiadłam z auta, a mój ojciec poszedł do bagażnika po walizki.
Po chwili podeszła do nas kobieta, mniej więcej w wieku mojego ojca.
-Witam. Czy ty to Scarlett Winters?- zapytała kobieta, uśmiechając się.
- Tak, to ja.- odparłam.
-Proszę za mną.- wskazała na wejście do środka budynku, przed którym zaparkowaliśmy.
Ale zanim podążyłam za kobietą, zarzuciłam ręce na szyję taty. Tom trzymał mnie w ciasnych objęciach, zaczęło brakować mi tchu.
- Będę tęsknić..- powiedział,uśmiechając się promiennie.- Leć. Zadzwonię wieczorem.
***
Siedziałam właśnie w biurze i popisywałam regulamin, po czym dostałam klucze i plan. Zgadywałam, że mój pokój znajduje się na trzecim, czwartym piętrze. Gdy trafiłam czwarte, mój pokój znajdował się na samym końcu korytarza. Otwierając drzwi, ujrzałam jasny, przestronny pokój. Od razu mi się spodobał. Walizki odłożyłam obok szafy, a sama walnęłam się na łóżko.
Miałam wielką ochotę przejechać się na desce po okolicy lub ewentualnie na koniu. Spojrzałam na godzinę, a potem na plan- była godzina 13:42. Może zdążę na obiad. Trochę zgłodniałam.
Zanim wyszłam z pokoju, chwyciłam jeszcze deskę i skierowałam się na stołówkę, kierując się intuicją.
Po zjedzonym posiłku ruszyłam na zewnątrz, wpatrzona w telefon szukałam mojej ulubionej playlisty. Nagle z kimś się zderzyłam. Deska, telefon i słuchawki padły na podłogę z niezłym hukiem, również ja upadłam na tyłek. Powoli spojrzałam w górę.


Ktoś???

niedziela, 12 lutego 2017

Scarlett!

 
 Imię: Scarlett
Nazwisko: Winters
Wiek: 17 lat
Płeć: dziewczyna
Nr pokoju: 94
Głos: Alan Walker - Sing Me To Sleep
Rodzina:
Matka: Marion Winters [*]
Ojciec: Tom Winters
Rodzeństwo: Scarlee jest jedynaczką.
Charakter: Scarlett, siedemnastoletnia introwertyczka. Preferuje samotne przejażdżki, lecz nie jest zamkniętą w sobie nastolatką. Kocha konie, nie wytrzymałaby chwili bez ich towarzystwa. Wytrwała, cierpliwa i ogromnie uparta nie da się trudnym koniom, mimo wszystko. Do każdego z nich podchodzi indywidualnie, dbając o to, aby koń zaufał człowiekowi, i traktował go jak przyjaciela, nie wroga. Miła, sympatyczna dziewczyna, mimo lekkiej nieśmiałości zawsze pomocna i gotowa do działania. Czasem w jej głosie można wyczuć emocje, które w sobie kryje. Jest dośc specyficzną dziewczyną, podąża własnymi ścieżkami.Nikt nigdy nie rozszyfrował Scarlee dokładnie.
Aparycja: Scarlee jest brunetką o czekoladowym odcieni, który idealnie komponuje się z szarymi oczami. Dziewczyna woli delikatny makijaż, nie potrzebuje nakładać kilo tapety. Cechuje ją nieskazitelna cera i szczery uśmiech, który dość rzadko pojawia się na jej słodkiej mordce. Lubi ubierać się w luźne ciuchy, naprawdę musi mieć wielki powód aby założyć obcisłe rurki. 'Często nosi bluzy czy sweterki z luźnymi jeansami z wielkimi dziurami oraz vansy. To jej najczęstsza stylizacja, która dowodzi tego, że Scarlee idzie jeździć na desce.
Ulubiony koń: Szafir, Orion, Silence
Własny koń: brak
Poziom jeździectwa: początkujący
Partner: Na chwilę obecną nikt nie zauważył Scarlett jako swoją drugą połówkę. A sama Scarlee nikogo nie szuka...na razie...
Historia: Scarlee mieszkała od rodzenia w Virginii, wychowywana przy koniach, większość z nich to dzikie Mustangi, które oswoiła jej mama Marion. Jak ona, interesowała się aromaterapią, którą wykorzystywała do leczenia ran psychicznych i fizycznych koni znajdowanych w okolicznych, opustoszałych farmach i nie tylko. Scarlett dużo interesowała się przeszłością ob rodziców, bowiem ojciec Scar Tom był Mistrzem Olimpijskim w Skokach. Oba szczególne zamiłowania do koni utkwiły w Scarlee. Dziewczyna marzy o tym, aby te dwie rzeczy robić, lecz wie iż jest to niemożliwe. Bowiem Marion i leczyła konie, ale i startowała od czasu do czasu w zawodach skokowych, lecz na tym najważniejszym konkursie doznała wypadku, w którym mama Scarlee i ich koń Magic nieszczęśliwie zginęli. To pozostawiło ogromną bliznę na psychice dziewczyny, co zostało jej do dziś. Minęło pół roku od tego tragicznego wydarzenia, Scarlett wraz ze swym ojcem po niepełnym miesiącu wyjechała do Miami, gdzie mieszkali jej dziadkowie. Oni też mieli parę koni, lecz nie były to te same konie co w Virginii. Dziewczyna postanowiła coś zrobić, więc zgłosiła się do Akademii, aby zacząć wszystko od nowa, z końmi...
Inne: Oprócz jazdy konnej lubi jeździć na swojej ulubionej deskorolce.
Kontakt: Bajka68