Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Olivia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Olivia. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 12 lutego 2017

Od Olivii do Luke'a

Wstałam dziś rano wzięłam prysznic i poszłam nakarmić Wizje po czym udałam się na śniadanie.
Zjadłam płatki po czym poszłam przebrać się w strój do jazdy. Poszłam do stajni wyczyściłam swoją ukochaną klacz osiodłałam i czekałam z reszta grupy na instruktorka.
Dziś były skoki coś co ja i Wizja uwielbiamy.  Godzina ciężkiej pracy jednak zajęcia w grupie t nie to samo co indywidualna jazda. Po jeździe poszłam rozsiodłać i natrzeć klacz słomą rozczyscić oraz założyłam jej derkę. Wyszłam i udałam się do pokoju postanowiłam iść na siłownię.
Zaczęłam od rozgrzewki. Szyja,ramiona,biodra,biodra,kolana,stawy skokowe. Potem rozciąganie,wykroki,wymachy nogami znowu rozciąganie. Po chwili zrobiłam szpagat. Kolejne były ćwiczenia wzmacniające plecy,uda i pośladki. Wzięłam kilka łyków wod po czym podeszłam do małych sztang. Pozdejmowałam sobie kilka hantel i zostawiłam po 5 kg po czym zaczęłam je podnosić. Tak dawno nie ćwiczyłam jutr za pewne nie wstanę z łóżka. 4 seriach wzięłam nieco większą sztangę nieobaczeniem 30 kg zarzuciłam na barki i zaczęłam robić przysiady. Co 10 robiłam kilka sekund odpoczynku i tak po 10 razy potem odłożyłam je i wzięłam kolejne kilka łyków wody.Postanowiłam zrobić swoje znienawidzone ćwiczenie.
Kiedy znaczyłam max 7 sekund i padałam . Spinają się wszystkie mięśnie i potrzeba na nie na prawdę sporo pracy. Niby niepozorne a jednak wymaga od organizmu.














Wytrzymać w tej pozycji 5 minut to prawdziwa katorga jednak ustawiłam sobie stoper i przystąpiłam do działania. Już po 3 minutach czułam swoje zaniedbanie jeśli chodzi o miesiąc bez siłowni. Z trudem wytrzymałam te pięć minut co było dla mnie porażką. Wstałam i poczułam jak moje mięśnie odpuszczają. Wzięłam łyk wody po czym poszłam podciągać się na drążku.












 Po 50 takich podciągnięciach zeszłam na ziemię rozluźniłam nieco mięśnie po czym koleiny łyk wody. I kolejne ćwiczenie z ciężarkiem 25 na jedną rękę i kolejne 25 na drugą rękę.











Weszłam na bieżnie i zaczęłam biegać  nagle do pomieszczenia wszedł Luke.
Zeskoczyłam z bieżni po czym podeszłam do niego
-Siema
-Hej ..
-Gdzieś ty był tyle czasu co Cie nie było

<Luke>

czwartek, 22 grudnia 2016

Od Olivii - Zawody

Na mikołajkowym losowaniu trafiła mi się Soft. Miałam okazję kilkanaście razy już na niej skakać i przyznam,że była całkiem niezła w tej dyscyplinie.  Na przygotowanie się do zawodów zostało nam kilka dni. Lubiłam konie które ala się do pracy ale Soft taka niestety nie jest. Nie lubi skupiać się tylko rozprasza ją niemal wszystko jednak nic to nie szkodzi. Miałam pomysł na przebranie dla klaczy mianowicie za Renifera a siebie za mikołaja. Tak nie jest to zbytnio oryginalne ale już trudno musicie mi to wybaczyć. Bo od dnia losowania zacięłam kombinować ze strojem dla klaczy i dla siebie.Sporo było przy tym roboty ale lubiłam wszystko robić sam i dokładnie.
Poświeciłam na przygotowywania siebie i konia do zawodów wszystkie treningi.
Kiedy nastał ten dzień byłam pewna,ze obie damy sobie radę.
Od samego rana czesałam klacz i ubierałam po czym przygotowałam siebie.
Przed zawodami jeszcze rozgrzewałam Soft abyśmy dobrze wypadły. Wreszcie nadeszła nasza kolej wjechałyśmy na parkour



















Kiedy tylko zabrzmiał dźwięk startu Soft ruszyła galopem. Pierwsza stacjonata była dla nas czymś normalnym pół siad i po chwili pierwsza przeszkoda za nami. Okser i Kopertka nie stanowiły problemu dla nas potem Stacjonata i niewielki szereg,szłyśmy jak burza. Niestety Klacz wykazała nieposłuszeństwo przy rowie z wodą i wyłamała. Za drugim razem jednak przeskoczyła lekko mnie tym zirytowała. Kolejny mały szereg poszedł nam świetnie zbliżając się do Trippe BarSoft się zawahała ale ją nakłoniłam niestety zaliczyłyśmy zrzutkę, Mówi się trudno na szczęście Mur przeskoczyłyśmy bez problemu i ostatnie oksery dwa tez nam poszły na koniec stacjonata bez błedu po czym dojechałam do mety.
Zjechałam na poboczny plac by rozstępować klacz.
Czekałam na wyniki zawodów .. 

środa, 21 grudnia 2016

Od Olivii Cd Thomas'a

Popatrzyłam na chłopaka po czym usmiechnęłam się.
-Mój brat i tak mi nie uwierzy
-A to twój problem musisz być wiarygodna ..
-Obiecałaś mu coś ?
-Że nie wsiądę na motocykl
-Czemu chcesz to złamać ?
-Sama nie wiem po prostu potrzebuje się rozerwać
-Bez zgody brata nie zrobię Ci tego
- Jestem pełnoletnia  decyduje sama o sobie
-Ehh uparte jesteście jednak radze Ci dogadaj się z bratem
-Ok ..
Poszłam z bujaczek po Devi aby zabrać ją na spacer. Potem kilka razy trenowałam na Wizji podczas ostatniego tygodnia gdyż lada moment zawody w których chciałam wystartować.
Tydzień zleciała  ja i Caleb nadal nie dogadaliśmy się w kwestii motocyklu. Liczyłam,ze Thomas coś wskóra ale nic z tego.
Poszłam do chłopaka aby z nim pogadać
-I jak ?
-Nic ?a u Ciebie
-Też Nic brata masz nieugiętego ..
-Wiem .. -warknęłam
-Ale przyszły części
-I co naprawisz motocykl ?
-Miałaś z nim to uzgodnić ..
-Nie ..to mój brat a nie ojciec ..
-Osoba która jest starsza i się o Ciebie troszczy
-I co z tego ? niech się o siebie troszczy..

<Thomas,brak weny> 

Od Olivii do Luke'a

Tego ranka nie czułam się jakoś świetnie Devi cudem sprawiła,że wstałam. Nie potrafiłam już chyba normalnie funkcjonować. Popatrzyłam na psine po czym pogłaskałam ją.
-Kochana jesteś ..
Nagle rozległo się głośne walenie do drzwi
-Otwarte
Wparował zdenerwowany Caleb nie zdążyłam nic powiedzieć kiedy chłopak wydarł się
-Oszalałaś .. co ty ku**a robisz ! chcesz się zabić !! przez co dwóch idiotów !! chcesz się przed trzecim popisać .. brawo wiesz on już kogoś ma a twój motocykl rozpi**le rozumiesz ! Obiecałaś na wszytko,ze skończysz z tym ale nie musiałaś prawda musiałaś !!
-Caleb proszę Cie nie krzycz .. -szepnęłam
-Jak mam nie krzyczeć kur*a jak
-Przecież żyje ..
Chłopak zbliżył się do mnie  a Devi warknęła. Brat usiadł obok mnie i westchnął
-Ja nie chce Cię stracić .. nie zabroniłem Ci jazdy konnej ale zabraniem Ci motocykli raz Cie prawie straciłem .. nie lizę twojej depresji i prób samobójczych .. Livii gdzie jest ta silna kobieta no gdzie ?
Przytuliłam mocno brata i rozpłakałam się
-Caleb ja nie wytrzymuje jestem sama rozumiesz sama
-Masz mnie .. czego chcesz więcej ?
-Kiedy kocham to na zawsze a nie na chwilę co mam powiedzieć obaj faceci jeden związał się z inna i zniknął drugi widzę go codziennie i niebawem jeszcze będzie miał dziecko.
-To twój przyjaciel
-Daj mi spokój .. ja już mam dość-szepnęłam
-Ubierz się i idziemy na śniadanie.
Skinęłam głową poszłam do łazienki obmyłam twarz woda i umyłam zęby po chwili zajrzałam do szafy i wybrałam ciuchy



Poszłam wraz z bratem na stołówkę za brałam ze sobą Devi której co jakiś czas dawałam jakieś łakocie ze stołu. Zjadłam kilka kanapek i wypiłam herbatę. Po czym zerknęłam na pewnego nowego przybysza siedział dwa stoliki dalej. Wyszłam ze stołówki i skierowałam się do stajni. Wizja jak zawsze powitała mnie radośnie pogłaskałam ją i poszłam po jej kantar i uwiąz wyprowadziłam klacz z boksu i zaczęłam czyścić. W pewnym momencie dobiegł do mnie obcy głos
-Wszystkie konie w tej stajni są prywatne ?
-Tak -odpowiedziałam odwracając się do chłopaka
-Cześć .. Luke jestem
-Olivia ale wole Livii...To Ciebie zauważyłam na stołówce
-Az tak rzucam się w oczy ?
-Nie .. po prostu znam prawie każdego a nowa twarz zawsze jest szybko-wychwytywana
-Faktycznie .. jakiej muzyki słuchasz ?
-Aktualnie leci mi piosenka "IAMX - Animal Impulses" ale gustuje w Rocku,Rapie i czasem Rege zależy od nastroju. -powiedziałam czyszcząc klacz Wizja zaczęła wahać chłopaka i usiłować wcisnąć pyszczek w jego kieszeń
-Ona wie,ze coś tam masz  
Chłopak wyjął smakołyk dla koni i podał jej a ta od razu zjadła 
-No teraz to już Cię polubiła 
-Jak ma na imię ?
-Wizja 
-Będziesz jeździła ? 
-Taki mam zamiar 
-Okey to na razie .. 
-Pa .. 
Chłopak odszedł ja dokończyłam czyszczenie i osiodłałam klacz po czym poszłam się szybko przebrać w strój do jazd,wróciłam wzięłam klacz i pojechałam na parkour. Mała rozgrzewacza trochę stępa,kłusa i galopu kilka małych przeszkód po czym zaczęłam z nią solidnie trenować. 
Skakaliśmy od małych metrówek po 190cm przeszkody. Wizja od zawsze miała dryg do skoków tak jak ja po około ponad godzinie skoków dałam klaczy luźne wodze aby postępowała. Po jeździe zaprowadziłam ja na myjkę a potem na padok aby poskubała trochę trawy i pobiegała z innymi końmi. Wyszłam ze stajni i zapalałam papierosa  po czym poszłam do pokoju przebrać się w to co miałam rano. Długo nie wysiedziałam i poszłam do sali muzycznej stało tam pianino do którego usiadłam i zaczęłam grać 

Kiedy grałam drzwi otworzyły się a do sali wszedł Luke z gitarą,zamknęłam oczy po czym kontynuowałam nie miałam zamiaru sobie przeszkadzać. Gdy skończyłam przewinęłam kartki nagle chłopak zabrał głos
-Długo grasz ?
-Kilka lat jetem samoukiem .. -uśmiechnęłam się


<Luke>

niedziela, 27 listopada 2016

Od Olivii C.D Thomasa

Zastanowiłam się nad słowami Thomasa. Ale nie sądziłam,ze Castiel zranił mnie celowo.
Po prostu się zakochał. Kiedy chłopak wyszedł ja spojrzałam na Devi. Byłam lekko zirytowana.
Nagle przypomniałam sobie pewne słowa.
"Jeżeli coś kochasz, daj mu wol­ność. Jeżeli wróci do Ciebie, jest Two­je. Jeżeli nie wróci, oz­nacza to, że nig­dy od początku Two­je nie było."
Nie wiem co mnie naszło ale poszłam do pokoju Caleba zapukałam do drzwi 
-Pomożesz mi ?  
-Czekaj ty mnie o pomoc prosisz ?
-Ruszysz mojego starego grata ? 
Popatrzył bardzo zaskoczony na mnie
-Livii nie .. 
-Czemu ?
-Obiecałaś mi,że nie wrócisz na tor 
-Caleb błagam Cię ty możesz .. 
-Livii omal Cie nie straciłem przez własną głupotę .. 
-Napraw mi motocykl proszę a jeśli  nie ty to zrobi to kto inny ..
-Nie ma mowy 
-Wiedziałam-trzasnęłam drzwiami i wyszłam zakładając kurtkę. Devi szła obok mnie z buta szłam na tor od motocrossu gdy tam dotarłam zobaczyłam jak ktoś śmiga. Był to Thomas. 
Chciałabym się z nim scignąć i na to zeszła rozmowa 
-Ale zanim staniemy do małego wyścigu muszę prosić Cie o pomoc 
-Mnie nie jestem jakiś dobroduszny u mnie nie ma nic za darmo-usmiechnął się łobuzersko 
-Trudno zapłacę chce abyś pomógł mi w naprawie mojego motocykla 
-A twój brat i jego kumple ?
-Nie dotkną sie do tego..
-Nie potrafią ?
-Nie ma lepszych mechaników ale to nie jest ważne.. to jak ?

<Thomas>

czwartek, 24 listopada 2016

Od Olivii C.D Deana

Poranek jak zawsze,poranna toaleta ubranie stroju do jazdy. Złapanie smyczy i wyjście z Devi na 30 minutowy spacer. Potem wizyta w stajni i nakarmienie koni. Tego ranka postanowiłam przygotować Wizji nietypowa mieszankę. Wzięłam pół miarki owsa i miarkę musli dla koni. Przygotowałem wysłodki po czym wszystko mieszałam ze sobą i podałam klaczy do żłobu. Na wierzch dałam pokrojone marchewki i jabłka które uwielbiała. Teraz przyszła pora abym to ja zjadła śniadanie uznałam,że standardowe płatki z mlekiem to idealny posiłek.
Było rano a parkur był zajęty juz przez pierwsza grupę. Poszłam więc przejść się z Devi. Na mój widok jakiś chłopak gwałtownie wstał jakby zobaczył ducha.
Podeszłam do niego lekko rozbawiona a ten zmierzył mnie wzrokiem od stóp do głów.
-Co taki wystraszony wiem,ze nowy ale ja nie połykam ludzi
-Spoko nie po prostu zamyślony jestem Dean
-Olivia ale mów mi Livii znasz już stajnie i okolicę ?
-Powiedzmy .. a ty nie jeździsz ?
-Mam zajęty Parkur dopiero za godzinę się zwolni ..chcesz gdzieś iść coś zobaczyć pokazać coś strasznie mi się nudzi i chce zabić czas

<Dean>

Od Olivii C.D Cavan Do Daniela

Po dojechaniu na miejsce Cavan zajął się Wizją. Podchodziłam do tego bardzo nieufnie ponieważ nie znałam go ale nie zbiłby chyba jej krzywdy. Poszłam do pielęgniarki zapukałam do gabinetu.
-Proszę
Weszłam,kobieta przywitała mnie z uśmiechem na twarz.
-Olivia tak ? dobrze kojarzę twarz ?
-Tak to ja
-Siadaj co się stało ?
-Jechałam z kolegą w terenie i spadłam uderzyłam barkiem w ziemię.
-Dobrze zdejmij bluzę i koszulkę
Zrobiłam to co kazała mi Pani Nel
Założyła rękawiczki i obejrzała ranę,przemyła ją po czym ząłorzyła opatrunek.
-Nie wygląda na złamane myślę,ze tylko jest zdradę i lekko potłuczone ale będziesz żyć.
Dla bezpieczeństwa daruj sobie dwa dni jazdy.
Wzięła kartkę i długopis napisałam mi usprawiedliwienie z zajęć i postawiła pieczątkę.
Wręczyła mi ją   po czym podziękowałam i wyszłam kierując się do pokoju.
Usiadłam na łóżko i odpaliłam laptopa wieczór spędziłam na słuchaniu muzyki i pisaniu ze znajomymi. Nie wiem kiedy ale zasnęłam.
Rankiem obudziła mnie Devi domagająca się spaceru i pieszczot. Ogarnęłam się rano chwilę zastanawiałam się w co się ubrać. Padło na dość mroczna kreacje.



Ubrałam się zgarnęłam smycz i poszłam z Devi na spacer. Potem zostawiłam suczkę w ogrodzie i poszłam na śniadanie. Miska płatków czekoladowych to dobry start dnia.
Wrodziłam z Devi do pokoju i położyłam się skoro mam dwa dni wolne. Zanudzę się na śmierć. .
Rozległo się pukanie .
-Proszę
Do pokoju wszedł Cavan zdziwiła mnie jego obecność ale cóż
-I co jak się czujesz ? co pielęgniarka ci powiedziała ?
-Dobrze to tylko stłuczenie ale mam darować sobie przez dwa dni jazdy
-Trochę nie fajnie
-No cóż zanudzę się
Sięgnęłam pudełko ciastek i poczęstowałam chłopaka
-Nie dzięki ja tylko na chwilę w sumie idę na trening
-Okey to pa
-Pa

 Chwile siedziałam i pisałam z koleżanką z Francji potem przypomniałam sobie o zwolnieniu z zajęć które musiałam dostarczyć. Założyłam buty i płaszcz po czym wyszłam z pokoju.
Idąc wpadłam na kogoś
-Przepraszam-powiedziałam zdezorientowana
-Emm spoko żyjesz ?
-Tak .. ostatnio mam same wypadki-podsumowałam
-Spoko jestem Daniel a ty ?
-Olivia znaczy się Livii
-Okey
-Sorki spieszy mi się
Ominęłam go i poszłam zanieść panią Elizabeth. Była na hali wręczyłam jej usprawiedliwienie po czym nie obyło się bez pytań czy na pewno jest wszystko dobrze. Gdy wracałam nie mogłam znalezc Devi. Pewnie gdzieś biega. Weszłam do pokoju zrobiłam sobie herbatę i słuchałam muzyki.
Nagle do pokoju wszedł chłopak na którego wpadłam na korytarzu. Zerknełam trzymał Devi za kolczatkę a miała pysk we krwi. Zerwałam się i podbiegłam.
-Co się stało ?
-Twoja sunia buchnęła do Maxa i dość dotkliwe oba psy się poraniły. Mój ma  ranę na karku a twoja wyszło nieco lepiej.
-Kurde przepraszam Cie .. Wez swojego psa ja wezmę auto zawieziemy oba do weterynarza.
Jak powiedziałam tak się stało poszłam po auto. Max wylądował w Bagażniku oddzielonym krata a Devi na tylnych siedzeniach. Daniel usiadł obok na miejscu pasażera po czym pojechalismy do weterynarza.
-Przeprazam za nia .. -westchnęłam

<Daniel>


środa, 23 listopada 2016

Od Olivii C.D Cavan

To był spokojny teren. Człapaliśmy w milczeniu Wizja była spokojna i zrelaksowana. Zdziwiło mnie to bo klacz dawno nie była ruszana i powinna tryskać energią. Morze to energia rozleniwionego Eldorado tak na nią zadziałała. Nie wiem ale nie mogłam wyjść z zachwytu.
Morze za wcześnie ja pochwaliłam,albo poczułam się zbyt pewnie i straciłam czujność.
Chłopak ruszył galopem. Cóz ja jakoś nie spodziewałam się tego,ze Wija podaży ich śladem.
Wystrzeliła a ja sie zachwiałam i pewnie bym się bez problemu utrzymała ale klacz wykonała swój popisowy sarni skok z czterech nóg. To jak katapulta zadziałało  i wystrzeliłam spadając niefortunnie. Klacz się przestraszyła i od kłusowała w bok ale potem się grzecznie zatrzymała i obserwowała z boku. Uderzyłam dziwnie w ziemię barkiem a potem przeturlałam się. Chłopak obejrzał się i zobaczył mnie na ziemi. Podjechał zeskoczył z Eldorado
-Wszystko w porządku ?
-Szczerze nie wiem ...
-Cos Cie boli ?
-Bark ..-jeknęłam
Chłopk odwinął lekko moją bluzkę
-Pewnie zbity i jest starty mam nadzije,ze nie połamałaś go
-Ja też

<Cavan>

Od Olivii C.D Castiel'a

Z jednej strony ucieszyłam się kiedy Castiel zaproponował wspólna imprezę. Z drugiej zaś miałam wiele sprzecznych uczuć i wątpliwości co to tego pomysłu. Jednak mimo wszystko zgodziłam się.
Kiedy szłam do swojego pokoju powtarzałam sobie "To tylko przyjacielski wypad nic więcej "
Nie wysiedziałam w jednym miejscu zbyt długo ponieważ była zbyt rozbita.
Nie wiedziałam sama co czuje i co o tym myśleć. Poszłam z Devi na spacer a potem na chwilę do stajni. Chciałam jakoś zabić czas który wydawał się wlec w jedną wielką nieskończoność.
Kiedy zbliżała się umówiona godzina poszłam do siebie do pokoju wzięłam prysznic umyłam włosy i je wysuszyłam. Przyszykowałam sobie kosmetyki i szukałam jakiejś kreacji.







Okey przygotowany strój zawisnął na krześle a ja zaczęłam kombinować nad jakimś lekkim makijażem. Nie miałam zbytnio pomysłu,nie maluje się na co dzień bo szkoda mi czasu i raczej wole naturalne piękno. Wreszcie dostałam olśnienia i zabrałam się do dzieła.




Po skończeniu zaczęłam się ubierać popsiukałam perfumami po czym poszłam do auta.
Wraz z Castielem ruszyliśmy na zabawę.  Postawił mi drinka i zatańczyliśmy kilka razy. Moje uczucia były mieszane,ale szczerze dobrze mi to zrobiło. Rozmawiałam z nim na rożne tematy w tym też na temat jego ukochanej. Wydawał się szczęśliwy,wiec nie powinnam mieć mu tego za złe.
Mimo to byłam rozdarta,jednak postanowiłam się bawić i korzystać z tego,ze przyjaciel ma jeszcze dla mnie trochę czasu.  Po imprezie odstawił mnie do akademii,weszłam o pokoju zmyłam makijaż i przebrałam się w piżamę po czym poszłam spać.
Wstałam rano i ogarnęłam się poszłam na sniadanie,z Devi na spacer i na poranna jazde na Magick.
Potem spacerowałam sobie po ogrodzie i bawiłam się z Cookies. W porze obiadowej poszłam na posiłek a potem pomoc w stajni. Popołudniowa jazda odbyła się na Wizji i mieliśmy skoki coraz lepiej nam szło. Chciałam kiedyś wystartować w zawodach ale do tego jeszcze trochę czasu.
Po jedzie ogarnęłam klacz po czym natknęłam się na Helen
-Hej -usmiechnęła sie
-Cześc ..
-Co wczoraj robiłas ?
-A co Cie to interesuje?-spytałam
-Chce wiedzieć po prostu wiem,że gdzies wybrnęłas z Castielem ?
-Na imprezie nie mówił Ci ?

<Helen?>


poniedziałek, 21 listopada 2016

Od Olivii C.D Cavan'a

Po spotkaniu z chłopakiem na którego ledwie rzuciłam okiem. Oddałam klacz bratu aby sobie ją osiodłał i poszedł na jazdę. Ja zaś udałam się do boksu Wizji zaczęłam czyścic klacz a potem dałam jej pół miarki owsa.
Wyszłam ze stajni aby zapalić papierosa. Udałam się następnie do pokoju brata zapukałam
-Proszę
Otworzyłam drzwi i zobaczyłam Ananda
-Jest Devi ?
-Ryan poszedł z nią chyba na spacer i Rikim
-Ok niech mi potem odda psa
-Spoko
Wyszłam z pokoju brata poszłam do siebie i odpaliłam laptopa. Słuchałam muzyki i pisałam ze starymi znajomymi. Potem udałam się na posiłek i zapiłam z chłopakami kiedy zbliżała się umówiona godzina ogarnęłam się lekko. Ubrałam w ubrania do jazdy i poszłam do stajni
-Juz jestem
-Okey
Chłopak ogarniaj Eldorado a ja Wizję. Kiedy byliśmy gotowi zabrałam chłopaka w teren. Pojechaliśmy do lasu i nad jezioro.
-Co powiesz o sobie ?
-o nie wiem urodziłem się w Atlancie i jestem najstarszy z czworaczków
-Boże ja mam jednego brata starszego i waruje
-Ja mam starszego brata i dwie siostry
-Cos mi nie pasuje .. -szepnęłam
-Miałem trzy ale jedna zmarła
-Przepraszam to zły temat ..


<Cavan, brak weny>

niedziela, 20 listopada 2016

Od Olivii C.D Thomasa

Wpuściła Thomasa do siebie powiem,ze gdy przyniósł wódkę i fajki częstując mnie poczułam się niepewnie. Ale w tym momencie chyba to mogło ukoić mój wewnętrzny ból. Nie żadne antydepresanty ale zwykłe zatopienie smutku w wódce. Zamknęłam za nim drzwi usiedliśmy przy stoliku przyniosłam cole do popity i szklanki. Chłopak żłopał wódkę a ja robiłam sobie mocne drinki. Co chwila poprawiałam papierosem. Nie wiem morze złudna chwila ale odcięłam się od kłopotów. Nagle padło pytanie z mojej strony.
- Czym się zajmowałeś zanim dołączyłeś do Akademii?
- Różnymi rzeczami.
Uniosłem jedna brew po czym zobaczyłam iż nie ma już nic do picia
-Tak więc nie wyglądasz na kogoś kto ...
-Kogoś kto ?
-Pracowałby ciężko ..
Roześmiał się tylko ..
-Sugerujesz,że się obijałem ..
-Myślę,ze tak ..
Wyjął papierosa i zapalił po czym wstał i oparł się o stół a raczej na nim usiadł
-Powiedz lepiej co sprowadziło Cię do takiego stanu
-Małe problemy ..
-Niech zgadnę sercowe ..
-Nie ..
-Kobiety podobno umieją kłamać ale ty nie potrafisz ..
Wyjęłam papierosa i zapaliłam zaciągnęłam się wdychając dym do płuc i wypuszczając powoli
-A nawet jeśli t nie muszę Ci się zwierzać
-Piłaś ze mną coś mi się należy w zamian .. -mruknął
-Uważaj bo zaraz zacznę Ci się żalić
-Szczerze gdzieś mam twoje problemy ale chciałem ciągnąc rozmowę
-Dobrze wiedzieć .. -odparłam krótko
-To który Cię zranił ..
-Żaden ..
-Nie potrafisz kłamać ..
Nagle dostałam sms'a od Lily "Castiel i Helen" odłożyłam telefon na bok po czym ze smutkiem spojrzałam na pusta szklankę a chłopak się roześmiał

<Thomas>

piątek, 18 listopada 2016

Od Olivii C.D Castiela

Spacerowałam z Castielem i Devi. To był mile spędzony czas. Po godzinie poszliśmy do pokoju. Weszłam do łazienki lekko się ogarniając ale zjawił się mój kochany brat. Castiel opuścił pokój a Caleb od razu zajął miejsce na moim łóżku rozwalając się jakby był u siebie.
-Co chciałeś ?
-Masz może kontakt z Meg
-Niestety ale nie mam .. -usiadłam obok niego wiem,że poczuł coś do dziewczyny a ona zniknęła bez pożegnania.
-Wiem jak się czułaś kiedy Matthew zniknął ..
-Ale on przed zniknięciem jeszcze był z Lilith łamiąc mi tym serce ona zaś Ci tego nie zrobiła.
-Myślisz,ze poczuła do mnie coś
-Nie wiem ..-szepnęłam
-A ty jak tam ?
-Nie wiem Castiel wydaję się sympatyczny
-Wildze jak na niego patrzysz .. sorki,ze wam przerwałem
-Spoko
Kiedy Caleb opuścił pokój,poszłam na kolacje a potem wracałam ze spaceru z psem. Zobaczyłam dość nieprzyjemny widok Castiel'a i Helen.
Chodziły pogłoski,ze się spotykają ale nie brałam tego jakoś na poważnie.
-Hej-przywitałam się z Helen chciałam się upewnić czy plotki to jednak prawda - A wy .. ?
- Tak, jesteśmy razem. Może wyj... - Ja już muszę iść - przerwałam mu
Wraz z Devi poszłam na dwór ponownie. Złapałam papierosa i zapiłam.
Znowu te uczucie to samo kiedy zobaczyłam Matthewa i Lily. A teraz to się powtarza tylko ze z Castielem. Z oczu leciały mi łzy,dobrze,ze się nie malowałam bo wyglądałabym tragicznie. Paliłam jeden za drugim a potem wróciłam do pokoju. Wzięłam prysznic i położyłam się na łózko. Szlochałam do poduszki pół nocy. Jednak musiałam być twarda,nie mam na o wpływu.Łyknęłam kilka proszków uspokajających przespanych mi na receptę. Po zażyciu ich zasnęłam obudziłam się rano obmyłam twarz.
Spojrzałam w lustro i zaczęłam sobie powtarzać ..
-Jesteś silną niezależną kobietą co by się nie działo dasz radę.
Do pokoju wszedł Caleb
-Livii jesteś ?
-Tak ..
-Słuchaj wiem już wszystko
-Suuper prawda !! historia lubi się powtarzać
-Uspokój się
-Jak mam się uspokoić jak !!
Caleb przytulił mnie mocno do siebie obiecałam,ze nie popłacze się ale musiałam to za bardzo mnie bolało. Chłopak otarł moje łzy i szepnął.
-Jesteś moja piękną kochaną siostrą i to nie był koleś dla Ciebie
-Skąd możesz wiedzieć ?
-Bo jest z inną .. idź obmyj twarz i chodź na śniadanie.
Posłuchałam brata i poszłam na śniadanie potem zabrałam Devi i ruszyłam do stajni. Czyściłam Wizję szykując ją do treningu. Nagle usłyszałam jego głos. Miałam mieszane uczucia żal,smutek,nienawiść,niechęć
-Hej coś cie wczoraj strapiło ?
Zamknęłam oczy i wziąłem głęboki wdech "Silna niezależna kobieta"
-Czemu tak sadzisz ?
-Tak szybko zniknęłaś ?
-No wiesz zniknęłam szybko bo nie wiedziałam pewna czy zamknęłam padok,a nie chciałam abyśmy musieli ganiać wszystkie konie. Poza tym kiepsko jakby Ogiery nam się dorwały do klaczy.
-No w sumie racja ale na pewno o to Ci chodzi ?
-No tak .. co man Ci powiedzieć,ze potem zapaliłam i jeszcze łaziałm z Devi ..
-Jesteś na mnie zła ?
-Nie .. czemu niby ?
-Sam nie wiem,ze nie powiedziałem Ci o Helen
-No wiesz może trochę,swojej przyjaciółce nie powiedzieć,ze się kogoś ma -spojrzałam na niego
-No bo ..
-Wiesz głupi się poczułam bo okazało się ,że większość wiedziała tylko nie ja ..


<Castiel>

czwartek, 17 listopada 2016

Od Olivii do Thomasa

Powiedzmy,ze ze mną jest coraz gorzej. Musiałam znowu wykupić antydepresanty. A do tego przeziębienie które zwaliło mnie z nóg. Od tygodnia nie wychodziłam z pokoju. Leżałam pod ciepłym kocem pijąc herbatę i czytając książki. Caleb przynosił i śniadania i kolację na obiady nie chodziłam. Devi rano zabierał Caleb a potem wracała wieczorem do pokoju spać. Dostawałam wręcz kota miałam ostre wahania nastroju raz płakałam raz się śmiałam a raz chciałam łapać za żyletkę. I gdzie się podziała ta silna ambitna dziewczyna,cóż czasem znika. Nie wiem ile paczek papierosów wypalałam dziennie ale wole nie liczyć bo zdrowy by umarł a chory nie może.
Wizja zapewne umierała z nudy jaką jej zafundowałam moim brakiem obecności na treningach. Kiedy gorączka spadła i poczułam się lepiej poszłam pod prysznic wykąpałam się umyłam głowę i ubrałam w normalne ubrania. W których nie wyglądałabym jak trup.
A ponieważ mam gdzieś kto co o mnie myśli uznałam,ze nie chce się malować. Ubrałam mój komplet tylko postanowiłam nie brać torebki.



Złapałam jeszcze za paczkę chusteczek oraz fajek i zapalniczkę. Wyszłam przed Akademię i poszłam do stajni. Oczywiście złapałam za szczotki Wizji i poszłam ją czyścić.
Nagle usłyszałam głos Helen
-O Olivia już zdrowa ?
-Tak jakby czuje się w miarę ..
-Widziałaś może Castiela ?
-Nie
Akurat nie mam nic lepszego do roboty jak rozglądać się akurat za nim.
Dałam ukochanej klaczy kilka cukiereczków po czym założyłam kantar i wypuściłam na padok. Zamknęłam jej boks i odniosłam szczotki.
Wychodząc ze stajni natknęłam się na Caleba i Ryana.
- O już moja kochana siostra lepiej się czuje ?
-No trochę a gdzie Devi ?
-Nie wiem biegała gdzieś chyba pani Elizabeth zgarnęła ja
-Spoko ..
Zostałam poczęstowana,jednak odmówiłam. Wyszłam pooddychać w sumie czystym powietrzem. Odeszłam więc od nich nagle usłyszałam znajomy zbyt bardzo znajomy mi głos
-Livii czekaj !
Szczerze nie wiedziałam co zrobić zignorować go czy udawać,ze wszystko jest okey. Omal łzy same nie napłynęły mi do oczu. Ale jestem silną niezależną kobietą. Więc przełknęłam to i odwróciłam się widząc Castiela i jakiegoś typa. Oboje podeszli do mnie.
-To mój brat Thomas
-Thomas to moja koleżanka Olivia
-Jestem Livii
-Sporo mi opowiadał o tobie-powiedział mężczyzna
-To miło,wiecie co chodźmy morze do pokoju spotkań zrobię herbatę i pogadamy
-W sumie spoko pomysł -uśmiechnął się Castiel
-O tu jesteś szukałam Cię-podeszłą do nas Helen i lekko przytuliła Castiela Mój wzrok od razu powędrował w przeciwnym kierunku.
-To co idziemy ?-spytałam
-Tak
Poszliśmy więc do pokoju spotkań zdjęłam kurtkę i zaparzyłam wszystkim gorącej herbaty z miodem i cytryną. Na kanapie usiadł Castiel z Helen a ja zajęłam jeden fot Thomas zaś drugi. Szczerze w tej chwili chciałam aby jak najszybciej albo Helen zeszła mi z oczu alb obje. Poczułam na sobie badawczy wzrok brata Castiela. Zrobiła się lekko napięta atmosfera którą przerwało dwóch głupków Ryan i Caleb
-O siema siema nowy jakiś widzę ..-zaśmiał się Caleb
-Ty on wygląda mi znajomo-powiedział Ryan
-Moze .. Thomas jestem ..
-Ryan
-Caleb ..
Nie wiem ale gapili się dziwnie na siebie a szczególnie Caleb
-Siadajcie chłopaki .. -powiedziałam
-A macie piwo-zaśmiał się Ryan
-Teraz tylko grzańce-powiedział Castiel
-To mi się podoba -oboje poszli przygotować sobie po grzańcu.
Helen i Castiel dopili herbatę
-Nie obraź się brat ale idę na chwile ..
-Okey .. spoko -rzekł Thomas
Oboje z Helen wyszli poczułam ulgę,chciałam chyba jak najszybciej iść płakac do pokoju ale musiałam być twarda.
Obaj panowie w doskonałym nastroju usiedli na kanapie
-A wy znowu zarani-mruknęłam oburzona
Thomas zmierzył ich wzrokiem po czym spojrzał na mnie pytająco
-Gdzie masz pokój ? -zadałam pytanie
- 28 a ty ?
-Jakbyś czegoś potrzebował to do 95 tylko uważaj na czarną bestie
-Czarna bestia co to kotek ?
-Pies dość agresywny
-Okey
Dopiliśmy herbatę po czym udaliśmy się na obiad. Potem poszłam do pokoju akurat Ryan przyprowadził Devi. Dałam jej jeść i przebrałam się w wygodne ubranie gdyż nie planowałam kolejnej wizyty na dworze.



Rozpuściłam i rozczesałam włosy po czym wzięłam kilka syropów i popiłam kilka tabletek wodą. Odpaliłam laptopa i zaczęłam oglądać film nagle ktoś zapukał. Devi zerwała się zaczęła warczeć i skakać na drzwi. Złapałam ją za obroże i odciągnęłam po czym zapięłam smycz i otworzyłam drzwi.
To był Thomas zastanawiał się czego mógłby chcieć. Devi chwile powirowała ale po chwili dała spokój i grzecznie położyła się pod biurkiem
-Cześć wejdź proszę ..

<Thomas>

środa, 16 listopada 2016

Od Olivii C.D Cavana

Poranek nie był zbytnio udany. Pomijając fakt,że nie wysypiam się od kilku tygodni. Jednak nic na to nie poradzę wstaje rano. Ubieram moje wcześniej przygotowane ciuchy do jazdy i w ostatniej chwili wołam Devi.
Kiedy już wychodzę uświadamiam sobie,ze czegoś zapomniałam. Nieszczęsna wracam się do pokoju chwytam szalik czapkę i rękawiczki oraz zapalniczkę i fajki. Schodzę na dół i opieram się o poręcz. Odpalam swojego porannego papierosa. Zerkam co chwila na bawiące się psy. Właśnie bawiące się psy i coś mi nie pasuje.
-Devi!!-krzyczę a ta przestaje tarmosić psa właścicieli
Może ciepła herbata i śniadanie poprawią mi nastrój ale przecież jeszcze konie są do karmienia. Rozleniwiona postanawiam jednak przełamać się i zrobić wszystko aby po godzinie cieszyć się herbata i ciepłą jajecznicą.
Devi cały czas mnie pilnuje kiedy nikt nie patrzy zrzucam jej kilka parówkę które w mgnieniu oka znikają. Widzę jak mój kochany braciszek idzie w mim kierunku. Wzdycham ale jednak unoszę swoje zmęczone powieki.
-Mam sprawę wyczyścisz mi konia ?
-Avatari?
-Nie Painta
-Dobrze ..
-Idziesz zapalić ?
Wzruszając ramionami wyszłam wraz z nim. Zimno od razu mnie spiorunowało.
Mimo to jednak zapaliłam i zamieniłam z nim kilka słów. Cóż Anand to jedyny pies którego Devi nie pragnie uśmiercić bez powodu.
Mój wzrok padł na stajnie,uznałam,ze im szybciej zacznę tym szybciej będę leżała pod ciepłym kocem i czytała jakieś romansidła. Mimo,ze t najgorsze kiedy ma się po raz drugi złamane serce.
Wchodząc do boksu konia byłam chyba w jeszcze gorszym stanie niż chwilę temu. Wszystko kojarzyło mi się z chłopakami których pokochałam. Jeden z nich zranił mnie i potem wyjechał bez słowa a drugi wybrał inną.
łzy powoli skapywały mi z policzków nagle usłyszałam męski głos
-Cześć ..
Ocierając łzy rękawem mój wzrok spoczął na nieznajomym.
-Cześć ..
-Przeszkadzam-padło pytanie z ust nieznajomego
-Nie-postanowienie nie być wredną dla przeciwnej płuci wygrało
-Jestem Cavan
-Olivia .. ale wolę bardziej Livii
-Pasuje do Ciebie .. twój koń ?
-Nie czyszczę go dla brata ..moja klacz stoi naprzeciwko
Te odwracając się dostrzegł karą klacz i podszedł głaszcząc delikatnie po chrapach
-Piękna masz niebawem trening ?

-Hala zamknięta na na parkurze za ślisko wieczorem dopiero wsiadam.

<Cavan>

czwartek, 6 października 2016

Od Olivii C.D Castiela

Byłam chłopakowi wdzięczna za pomoc w sumie jakby nie patrzeć uratował nas. Mnie i brata nie chce się długo nad tym rozwodzić. Po miłym wieczorze i ochłonięciu po tej sytuacji udaliśmy się do siebie.
Położyłam się do łóżka. Rankiem pojechałam do weterynarza który opatrzył Devi dał jej kroplówki i zabrałam sunię ponownie do siebie.
Zrezygnowałam z dzisiejszych jazd i treningów aby zająć się psinką. Jedyne co to poszłam na pogadankę z weterynarzem.
Poszłam na kolację kiedy wracałam wpadłam na Castiela
-Witaj jak się czujesz ?
-Dobrze ...
-Na pewno .. wiem,że nie było Cię na zajęciach ..
-Musiałam odpocząć po tym wszystkim wiesz jak to jest ..
-Rozumiem ..a dokąd to idziesz
-Po Devi i na spacer chcesz iśc z nami ?
-Czemu nie ..
Weszłam do pokoju wzięłam smycz po czym zapięłam sunię na smycz.
Wyszliśmy przed akademię wyjęłam papierosa.
-Nie !..-powiedział i wyrwał mi go
-Ale ..
-Proszę Cie nie przy mnie .. nie lubię jak palisz ..
Skinęłam głową i schowałam paczkę do kieszeni
-Tak od razu lepiej-uśmiechnął się
Gdy doszliśmy do lasu puściłam Devi,usiedliśmy w cieniu drzewa opierając się o nie. Moja głowa spoczęła na ramieniu chłopaka a oczy się zamknęły mimowolnie,potrzebowałam chwili wytchnienia po tej wczorajszej akcji czułam się przy nim dziwnie bezpiecznie
-Co Cie trapi ?-spytał lekko zatroskany
-Nic .. czasem nawet silni ludzie potrzebują oparcia-uśmiechnęłam się lekko. Zawiał chłodny wiatr a ja oczywiście ubrana na krótki rękaw po chwili kichnęłam a Castiel zmierzył mnie wzrokiem ..
-Kichnąć nie można ?
-Jak ty sie ubierasz chora będziesz ..
-Spokojnie .. nic mi nie będzie .. -zaśmiałam się i chciałam sięgnąć po papierosa ale zatrzymało mnie jego spojrzenie .. przez dłuższą chwilę patrzyłam mu w oczy aby spuścić wzrok znowu na swoje buty.

<Castiel>

sobota, 1 października 2016

Olivia!


Olivia/Livii Baruce 
Wiek: 18 lat 
Płeć: Dziewczyna 
Nr pokoju: 95
Rodzina: Brat- Caleb Mama-Samanta (zmarła) Ojciec-Jacob (Schizofrenik w psychiatryku) 
Charakter: Olivia to Kobieta o bardzo silnym charakterze. Jest ambitną osobą stawiająca sobie wysokie cele. Nie odpuści dopóki nie osiągnie tego co chce.Uparta i zawzięta nie potrafi się poddać i wycofać, bardzo lubi wyzwania a najlepsze są te mało realne. Kocha ryzyko,adrenalinę,szybkość. Zawsze widzisz ją uśmiechniętą pełną energii i chęci do działania. Jest cierpliwa stanowcza oraz potrafi się skupić na danym zadaniu ciężko ją rozproszyć. Lubi towarzystwo mężczyzn ale traktuje ich jak przyjaciół mimo,że cieszy się u nich sporym zainteresowaniem. Czasem zdarza się jej być arogancką i chamską w kontaktach z rówieśnikami jak każdemu. Ma jednak szacunek do ludzi wykształconych,starszych i tych co wiedzą więcej niż ona. Czasem chętnie wyskoczy pobawić się w klubie,wypije,zapali ale ma swój rozum i zna umiar we wszystkim. Nie lubi się zbytnio malować i stroić jest bardzo naturalna i spontaniczna,czasem bywa roztrzepana czegoś zapomni albo robi wszystko chaotycznie i niedokładnie.
Aparycja: Olivia nie należy do tych dziewczyn które wyglądają jak modelki z top Model. Owszem jest urodziwą Kobietą ma 172cm wzrostu i waży 57 kg czyli nie jest jak patyk ma normalną posturę jak przystało na kobietę jej wzrostu. Często słyszy,że ma piękną figurę wszystko jest proporcjonalne do ciała. Lekko ciemniejsza cera  i długie (farbowane) czarne  włosy jej oraz błękitne oczy bardzo ładnie się ze sobą komponują. Jak to mówią ma śliczną buźkę i to coś w oczach co przyciąga wzrok innych ludzi.
Ulubiony koń: Aktualnie opiekuje się Oxerem <3 
Własny koń: Wizja
Poziom jeździectwa: zaawansowany 
Partner: Już dwa razy serce jej pękło .. Ale może trafi się taki co pokocha ja taką jaką jest i zrozumie,ze konie są jej całym życiem  
Historia: Urodziła się w Delhi to są Indie. Jej matka była Indianką a Ojciec Amerykaninem. Gdy miała 2 lata przeprowadzili się do Londynu. Wychowywała się tam wraz ze swoim starszym bratem. Gdy miała 13 lat Matka zmarła na raka, Ojciec nie pogodził się z jej stratą 3 lata po śmierci żony totalnie sfiksował sprzedał dom zaczął pić,ćpać. Olivia przeprowadziła się wraz z bratem do Francji do Paryża na 3 miesiące potem ponowny powrót do Londynu i wieści o Ojcu w psychiatryku.
Matka zaszczepiła w nich Miłość do Koni która przetrwała wszystko wraz z bratem dostali się do Akademii 
Inne: X
-Lubi przebieranki na koniu (Indianka,księżniczka,łuczniczka itd)
-Jest modelką (amatorska,ale bardzo fotogeniczna)
-Lubi robić zdjęcia 
-Kocha taniec 
-Potrafi grać na gitarze,pianinie i keyboardzie
-Fascynują ją skoki,western i WKKW 
-Lubi imprezy 
-Interesuje się spychologią psów i koni 
-Zarabia dodatkowo jako fotograf,modelka,tancerka
-Uzależniona od papierosów 
-Jest świetną łuczniczką 
Kontakt: Syßir