sobota, 19 listopada 2016

Od Esmeraldy C.D Abrihaja

Jechaliśmy w błogiej ciszy. Alladyn strzelał ładnie zadem. Mój Dracul rozpędził się do cwału. Dobrze, że jechałam na oklep. Zsunęłam nogi i chwyciłam się grzywy Draculi. Lekcje woltyżerki się przydały. Stanęłam na zadzie.
-I co? Nie jestem gorsza.- powiedziałam.- Dracul. KŁUS.
Dracul zatrzymał się do kłusa. Usiadłam znów na koniu.
-Nieźle. Ale nie możesz się bać. Koń to czuje. I możesz go tym zdenerwować.- powiedział Abihraj.
-Wiem, wiem. Ale w cwale nigdy jeszcze nie stawałam na koniu. –powiedziałam
-To wyjaśnia twoje dygotanie.- na twarzy chłopaka pojawił się miły skurcz.
Dojechaliśmy do akademi po czym umówiliśmy się na jazdę o 14.00. Następnego dnia poranek był taki sam jak zwykle.Śniadanie. Karmienie koni. I wreszcie doczekałam się 14.00. Tym razem na przejażdżkę zabrałam Rosabell. Gdy podeszłam do jej boksu klacz przyglądała się mi jakbym była jakimś wymarłym gatunkiem. W końcu weszłam do jej boksu i wyczyściłam ją. Założyłam ogłowie i poszłam na plac. Tam czekał już Abihraj z Alladynem.
<Abihraj?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Pisząc komentarz, pamiętaj o zasadach ortografii i interpunkcji! Prosimy, nie spamuj również w komentarzach. jeśli chcesz promować swoją stronę, możesz z większym powodzeniem zrobić to na chacie.