niedziela, 23 października 2016

Anna!

Imię: Anna
Nazwisko: Mayson
Wiek: Dziewczyna jest dość młoda, ma zaledwie 19 lat.
Płeć: Cóż, Selina jest stu procentową kobietą z krwi i kości. 
Nr pokoju: 25
Głos: Martyna Rempała
Rodzina: Rodzina Anny jest dość liczna, jednak w razie potrzeby nie może na nikogo liczyć. Jej ciotka, Saray jest dyrektorką ogromnej firmy kosmetycznej, brat, Chris za to jest piłkarzem. Rodzice dziewczyny to temat tabu, nie chce o nic rozmawiać ani o nich myśleć. Zginęli w katastrofie lotniczej. Ma jeszcze siostrę, Annabelle. Jednak dziewczyna od lat mieszka w Francji.
Charakter: Anna jest… trudna. Życie nauczyło ją aby nie ufać od razu, ponieważ każdy może przejechać się na relacjach. Całe życie spędzała z tabletem oraz mikrofonem, rzadziej z gitarą elektryczną, nie dogadywała się z rodziną która uważała ją za dziecko demona. Cała jej rodzina była porządna, kończyli Harward i byli bogaci. Samej Ann nie zależy na pieniądzach, ani na sławie. To że jest niezwykle utalentowana w dziedzinie śpiewu tylko jej przeszkadza, jednak kocha śpiewać. Tego nie może się wyprzeć. Do dziś pamięta jak jej najlepsza przyjaciółka z gimnazjum wygadała jej sekret. Tamtego dnia obiecała sobie, że już nikomu nie zaufa. 
Jej życie wypełniała muzyka i konie. W wieku 12 lat zapisała się na zajęcia do miejscowej stadniny, wtedy też zobaczyła jaką frajdę może dawać obcowanie z tymi zwierzętami. Od tamtej pory co dzień siedziała w siodle na grzbiecie konia.
Aparycja: Anna jest niską dziewczyną, jej naturalnym kolorem jest jednak blond. Aktualnie ma ciemne włosy z czerwonymi końcówkami. Ma jasną cerę, a na na twarzy widoczne piegi. Zadarty nos, położony jest nad pełnymi ustami dziewczyny. Ubiera się tak, aby było widać jej szczupłość, zazwyczaj ma na sobie obcisłe spodnie, koszulkę i kurtkę. Cóż, nie było wzmianki o oczach dziewczyny, otóż, kolor jej oczu jest nieco dziwny. Jasny miesza się z ciemnym, brązowy z zielonym, a w każdym z nich jest plamka niebieskiego. Przez to często nosi okulary, wstydzi się swoich oczu.
Ulubiony koń: Shine
Własny koń: Brak
Poziom jeździectwa: Średnio zaawansowany
Partner: Chłopak? Nie, dziewczyna nie ufa chłopakom. Kiedyś przejechał się na związkach, została wykorzystana z powodu pracy swoich rodziców..
Historia: Pochodzi z Indii, a przynajmniej tam się wychowała. Urodziła się w Włoszech, a potem wraz z rodziną przeprowadziła do Indii. Konie były tam traktowane jak najgorsze śmieci, przynajmniej w okolicy gdzie mieszkała. Doskonale pamięta jak pomogła koniowi uciec przez ludźmi którzy chcieli przerobić zwierzę na mięso. W wieku 13 lat przeprowadziła się tutaj, i została. Wpadła w złe towarzystwo, zaczęła wagarować. Sprawiała wiele problemów wychowawczych, chodziła do psychologów. Kiedy okazało się że ma wrodzoną chorobę serca, przestała żyć jak imprezowiczka. Jednak to nie przeszkadza jej w życiu na "Luzie". Nie tęskni za rodziną, uważa że zamknęła tamten rozdział. Teraz chce żyć zwyczajnie, z dala od problemów i przeszłości. Mimo wszystko, co tygodniowe wizyty u lekarza przeszkadzają jej w normalnym życiu.
Inne: 
~Ma wrodzoną wadę serca
~Ma uczulenie na sierść psów i kotów
~Kocha swojego Volkswagena Jetta 
~Utrzymuje kontakt z jedną z sióstr
~Nie znosi owoców morza
Kontakt: ValentinaMe

Od Estrielly C.D Edwarda

Edward galopował na Rosie pokonując przeszkody bez problemu. Tor został przez niego pokonany w mniej niż 10 minut. Powrócił do mnie i wziął ode mnie stoper.
-No to. Wio!- krzyknął a ja ruszyłam Rivera z kopyta.
Pogalopowaliśmy na przeszkodę. River przeskoczył bez żadnego problemu. Pokonalismy tor bez większych przeszkód.
Dojechałam do Edwarda.
-A właśnie. Gratuluje kupna konia.- powiedziałam niby szczęśliwa, ale smutna.
-Dzięki.- odpowiedział z uśmiechem na twarzy.
- Moja ciotka szuka dla mnie konia.- powiedziałam z usmiechem.
-Fajnie. Kidy go dostaniesz?- spytał jakby cieszył się razem ze mną.
-Jak osiągnę poziom zaawansowany.-powiedziałam szybko.
Edward nic nie odpowiedział. Dojechalismy do stadniny i oporządziliśmy konie.
Po wyjściu ze stajni powędrowaliśmy do akademika.
-Może….- zawiesiłam głos. Zaczęłam się prawie dusić.- przyjdziesz… d…do mnie?
-Może być.- zaśmiał się chłopak i poklepał mnie po ramieniu.
Weszliśmy po schodach. Doszukałam się mojego kochanego pokoiku.
-Proszę.- powiedziałam puszczając chłopaka.
Chyba nie zdziwił się widząc na moich ścianach pełno moich rysunków koni.
-A, za to przepraszam. Nie zdążyłam sprzątnąć.- przeprosiłam.
-Nic się nie stało.- powiedział i o mało co się nie przewrócił.
Zaczęłam się śmiać, że nie wiem. Jeszcze do tego walnęłam się ręką o komodę.
Edward przez chwilę próbował być poważnym , ale i jemu to się nie udało. Wpadł w głupawkę razem ze mną. Gdy się już uspokoilismy zaproponował byśmy o czymś pogadali. No to zaczęłam swoja paplaninkę o Hear’cie i jaki to on jest obżartuch.
Edward później zaczął gadać o swojej klaczy. Ja sluchałam z zainteresowanie.
<<Edwardziu? XD>>