środa, 1 lutego 2017

Od Will'a C.D. Sashy

Wciąż nie pewny co właśnie się stało, upadłem obok dziewczyny. Nadal ciężko oddychając otuliłem ją ramieniem i pocałowałem w czoło. W pewnym sensie byłem szczęśliwy a z drugiej strony zawstydzony. Sasha wtuliła się we mnie i od razu zasnęła. Ja leżałem obok niej i robiłem sobie rozkminę. Dziewczyna już spała, gdy ja postanowiłem wstać, by ją przykryć. Odsunąłem ją od siebie i wstałem szybko. Wziąłem kołdrę, którą odrzuciłem 2 godziny temu, szybko przykryłem dziewczynę a sam usiadłem obok niej. Jeszcze chwilę po siedziałem przy niej, lecz po chwili odczułem zmęczenie, które ścięło mnie z nóg. Położyłem się obok Sashy i zasnąłem.
*******************
Przez całą noc dręczyły mnie jakieś koszmary. Demony i takie tam bzdury. Gdy otworzyłem oczy zauważyłem... Jak myślicie? Kogo? Mojego kochanego psiaka, który jak na złość obślinił mnie potwornie, by później zacząć lizać Sashę.
-Will... Co ty robiisz??- zapytała z wyrzutem Sasha otwierając oczy.
Zacząłem się strasznie śmiać, reakcja dziewczyny-bezcenna! Gdy okazało się, że to Ren ją "całuje", dziewczyna wzdrygnęła się i gwałtownie się podniosła. Sasha zmierzyła mnie mrożącym wzrokiem, ale i ona popadła w całkowitą głupawkę.
-Wiesz co dziewczyno? Jesteś całkowicie szalona!- wykrzyczałem przez śmiech.
Dziewczyna zrobiła minę w typie #2 " Facet, ja jestem szalona? A kto tu umiera ze śmiechu?".
- Ja Ci pokażę! -krzyknęła rzucając się na mnie.
Po tym pocisku spadłem z łóżka a dziewczyna na mnie.
-O nie! Zostałem pokonany!- zaśmiałem się.
W tym momencie do pokoju wpadła sprzątaczka, by nas uciszyć.
-O mój dobry BOŻE!!!- wrzasnęła zakrywając oczy.
Chyba nie uszło jej uwadze, że oboje jesteśmy całkowicie nadzy i jeszcze leżymy na podłodze. Sytuacja była dwuznaczna. Wyglądało to na...ekhem... sami wiecie co... A druga opcja to po prostu to, że chce nam się spać no chyba, że plaża nudystów. Jednak zaraz sprzątaczka zamknęła drzwi i usłyszeliśmy głos Pani Rose. Dosyć zamarliśmy i szybko wstaliśmy z podłogi. Zarzuciłem na siebie bokserki i spodnie od piżamy. Sasha poszła do łazienki a ja pościeliłem łóżka. Przeczesałem ręką włosy i zarzuciłem T-shirt. Sasha wyszła z łazienki w jegginsach i bluzie. Włosy miała spięta w kucyk. W tej chwili usłyszałem pukanie i otworzyłem drzwi. Pani Rose uśmiechnęła się i powiedziała.
-Sprzątaczka zaczęła krzyczeć, więc tu przyszłam. Co się tutaj działo?
-Bo my odrabialiśmy lekcje i... opowiedziałem dowcip i zaczęliśmy się śmiać...-bąknąłem.
Pani Rose chyba nie wierzyła, ale tylko pokiwała głową i poszła.
-Uff...- odetchnąłem upadając na tyłek.
-Wpadliśmy!- zaśmiała się Sasha.
Ponad to teraz jeszcze bolał mnie tyłek. Ach, 2 dni bez siedzenia na nim... Najchętniej teraz pojeździłbym na jakimś nieparzystokopytnym.
-Em... Może chcesz... Pojeździć konno?-zapytałem Sashy otulając ją ramieniem.
-Możemy...- powiedziała delikatnie się uśmiechając.
Od razu wyszliśmy z pokoju i po woli potoczyliśmy się do stajni. Na nasze szczęście wszystkie maneże i parkoury ( to chyba to samo xd) były puste. Jedynie gdzieś w boksach pałętał się stajenny. Ja byłem w shortach i T-shircie, a Sasha w dresach. Gdy na Folrydzie świeci "zimowe" słoneczko, gdzieś w Francji jest raczej cholernie zimno. Doszliśmy do rozpiski, gdzie były wyznaczone konie. Przejechałem palcem po rozpisce gr. 2, szukając numerka 12.
-Dobra, ja maam... Starsheep.- powiedziałem i o mało co nie podskoczyłem.
Teraz Sasha szukała swojego numerka. Po chwili dziewczyna równie uradowana odparła.
-Riwer.- powiedziała i chwyciła mnie za rękę.
<Sashonku?? Jakoś tak kiepsko wyszło ;(>



Od Eve C.D Will'a

Podczas, gdy Will wsiadł na Szafira ja usiadłam na jakimś kamieniu przy ścianie stajni. Nie był wygodny, ale czego było się spodziewać po kamieniu. Wyjęłam z torby podróżnej plik kartek, wyjęłam z kieszeni ołówek i zaczęłam szkicować. Najpierw głowa, potem nogi, ogon, lasy, przeszkody... Po chwili zakończył się tętent kopyt i Will zsiadł z konia. Szybko schowałam plik kartek i ruszyłam do mieszkania. Will tymczasem zaczął go karmić po czym rozsiodłał go i zaniósł sprzęt do siodlarni. Gdy przekroczyłam próg swojego domu usiadłam na krześle i uruchomiłam komputer. Z wiadomości w internecie wynika, że nic się na tym świecie nie dzieje. No może prócz kolizji autobusu jakieś pięćdziesiąt kilometrów stąd. Po jakiś dwudziestu minutach postanowiłam ponownie pójść się na świeże powietrze. Szłam po brukowanym chodniku.
- Heej! - usłyszałam głos łudząco podobny do głosu Will'a. Rozejrzałam się zdziwiona, ale po chwili zlokalizowałam Will'a z jakąś dziewczyną. Podeszłam do nich.
- Hej, jestem Esma. - przedstawiła się dziewczyna.
- Cześć... - powiedziałam niepewnie. Will pośpieszył z wyjaśnieniami.
- Esma to moja siostra. Wracałem z obiadu i spotkałem ją. Rozmawialiśmy o wielu rzeczach. - powiedział chłopak lekko uśmiechając się do siostry. Pokiwałam głową i poprawiłam pasek torby. - Może dołączysz do nas? - zapytał po kilku chwilach Will. Przez chwilę zamyśliłam się. Po kilkunastu sekundach pokiwałam głową. Esma z uśmiechem podała mi rękę i we trójkę ruszyliśmy w jakimś kierunku.
- A gdzie w ogóle idziemy? - zapytałam nagle.

<Will? Echh, moje lepsze XD>