- Dobra teraz siodło - uśmiechnęłam się.
Chłopak załozył czaprak, a ja powiedziałam:
- Przesuń go bardziej do przodu.
Chłopak zrobił to co powiedziałam. Następnie założył siodło i podpiął popręg. Przy zakładaniu ogłowie pomogłam mu włożyć wędzidło. Chłopak podpiął podgardle i wyprowadził konia ze stajni. Chłopak poszedł z nim na halę, a ja poszłam do swojego pokoju. Miałam być w stajni za godzinę. Wyjęłam z szafki smycz i przypięłam ją do obroży Apart. Wyszłam z nią z domu i poszłyśmy na spacer do wsi. Suczka ciągle merdała ogonem. Gdy byłam u celu mej podróży spuściłam suczkę ze smyczy i weszłam do sklepu. Kupiłam sobie loda na patyku i smakołyki dla Apart. Gdy zapłaciłam wyszłam z budynku i usiadłam na ławce. Od razu dałam suczce smakołyka. Ta zadowolona zaczęła do jeść. Spojrzałam na zegarek. Miałam 10 minut. Szybko przypięłam Apart smycz i jak naszybciej zaczęłam biec w stronę stajni. Wróciłam w samą porę. Jazda grupy 1 właśnie się kończyła. Posłuchałam co mówiła im pani Cecylia. Gdy odprowadzili konie do stajni pomogłam odpiąć Kubie popręg. Następnie podeszłam do Leo i spytałam:
- Pomóc ci w czymś?
- Nie musisz - odparł chłopak.
- Jak go rozsiodłasz odprowadź go na padok - rzekłam i poszłam do Kuby.
Chłopak meczył się z założeniem kantara Sxafirowi. Pomogłam mu i odprowadziłam za niego konia na padok. Szafir zadowolony pobiegł do swoich towarzyszy.
Leo?
środa, 31 sierpnia 2016
Od Meg C.D Caleba
Chwilę pograliśmy po czym wyszliśmy na zewnątrz zapalić. Usiedliśmy oboje na schodach, poczęstowałam chłopaka papierosem i sama wzięłam jednego. Resztę schowałam do kieszeni, zapalniczkę miał Caleb. Odpaliliśmy papierosy i chwilę pogadaliśmy.
- Co Ty na to aby się przejechać? - Zaproponowałam.
- W sumie czemu nie.
- To za pięć minut w stajni.
Zgasiliśmy papierosy i rozeszliśmy się do swoich pokoi. Będąc u siebie przebrałam się w czarne leginsy i jakąś pierwszą lepszą koszulkę. Bez ociągania ruszyłam na miejsce spotkania. Nim doszłam do boksu Dante'go odwiedziłam jeszcze siodlarnie zabierając z niej potrzebne rzeczy. Zarzuciłam wszystko na drzwi od boksu i wyprowadziłam ogiera na korytarz. Wyczyściłam wierzchowca dokładnie po czym go osiodłałam. Skończyłam chwilę po chłopaku. Wyprowadziliśmy koine przed stajnie i wsiedliśmy na wierzchowce.
- Gdzie jedziemy? - Zapytał.
- Sama nie wiem. Przed siebie. - Uśmiechnęłam się.
- Dobra.
Po tych słowach ruszyliśmy w stronę pól otaczających akademię. Kilka minut później przyspieszyliśmy do galopu. Jechaliśmy tak dość dłuższy czas.
Caleb? (wybacz ale nie mam pomysłu ;_;)
- Co Ty na to aby się przejechać? - Zaproponowałam.
- W sumie czemu nie.
- To za pięć minut w stajni.
Zgasiliśmy papierosy i rozeszliśmy się do swoich pokoi. Będąc u siebie przebrałam się w czarne leginsy i jakąś pierwszą lepszą koszulkę. Bez ociągania ruszyłam na miejsce spotkania. Nim doszłam do boksu Dante'go odwiedziłam jeszcze siodlarnie zabierając z niej potrzebne rzeczy. Zarzuciłam wszystko na drzwi od boksu i wyprowadziłam ogiera na korytarz. Wyczyściłam wierzchowca dokładnie po czym go osiodłałam. Skończyłam chwilę po chłopaku. Wyprowadziliśmy koine przed stajnie i wsiedliśmy na wierzchowce.
- Gdzie jedziemy? - Zapytał.
- Sama nie wiem. Przed siebie. - Uśmiechnęłam się.
- Dobra.
Po tych słowach ruszyliśmy w stronę pól otaczających akademię. Kilka minut później przyspieszyliśmy do galopu. Jechaliśmy tak dość dłuższy czas.
Caleb? (wybacz ale nie mam pomysłu ;_;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)